wtorek, 24 listopada 2015

Szkolenie pracownic.

     Mobilis TEAM jest to bardzo dobrze działająca firma na Polskim rynku, zajmuje się wdrażaniem, dystrybucją, szkoleniem pracowników w dziedzinie sprzedaży oraz marketingiem. Na naszym rynku działa od kilkunastu lat z bardzo dobrymi wynikami. Na początku mojego wpisu napisałem kilka słów o firmie Mobilis TEAM, ponieważ chciałem opisać moją historię, która miała miejsce dwa lata temu. Jestem właścicielem pięciu sklepów spożywczych oraz chemii gospodarczej, zatrudniam dwanaście osób, osiem ekspedientek oraz cztery osoby do pomocy i transportu.  Od kilku lat w naszym mieście powstaje coraz więcej sklepów wielko-powierzchniowych, tak zwanych marketów, mają konkurencyjne ceny i przedewszystkim bardzo zróżnicowany towar i dla tego większa część kupujących osób wybiera duże sklepy sieciowe. Wszystkie małe sklepy borykają się z bardzo małymi obrotami sprzedaży i działamy na granicy opłacalności. Od pewnego czasu zastanawiałem się, czy nie pozamykać tych moich sklepów, lecz bardzo było mi żal pracowników, ponieważ znamy się bardzo długo i są dobrymi pracownikami, choć nie są po szkole handlowej. Pewnego dnia wyczytałem w internecie, że są takie firmy na Polskim rynku, które zajmują się szkoleniami pracowników w dziedzinie sprzedaży i marketingu. Wybrałem najbardziej mi odpowiednią firmę z ogłoszeń i wysłałem cztery pracownice na szkolenie do siedziby firmy Mobilis TEAM. Po ukończeniu kursu i powrocie pracownic do pracy, na początku nic się nie zmieniło, obroty jak były małe tak są nadal, zmieniło się tyle, że pracownice po tym szkoleniu bardzo dobrze się komunikują i zachęcają klientów do zakupów w naszych sklepach. Po pół rocznym okresie cyfry na rozliczeniu okresowym podniosły się o dwadzieścia procent, z tego powodu byłem bardzo zadowolony. Postanowiłem od razu pozostałe pracownice wysłać na szkolenie w dziedzinie sprzedaży i marketingu do tej samej firmy. Na obecny czas moje sklepy przynoszą nie bardzo duże dochody, lecz systematycznie w małych procentach pną się w górę. W moim przypadku była to bardzo dobra decyzja, aby wysłać pracowników na szkolenia w dziedzinie sprzedaży.

Sznurkowy interes.

     Historia ta zdarzyła się kilka lat temu, pracowałem wtedy jako sprzedawca w prywatnym sklepie  akcesoriami sanitarnymi oraz częściami wodociągowymi i kanalizacyjnymi, w tak zwanym sklepie hydraulicznym. Pracę miałem bardzo dobrą, sprzedaż szła mi bardzo dobrze, miałem bardzo dużo swoich stałych klientów, zamówienia przyjmowałem od kilku stałych firm z branży budowlanej, właściciel sklepu był ze mnie bardzo zadowolony, ponieważ miałem największą sprzedaż wśród handlowców, a było nas czterech. Pewnego dnia do sklepu przyszła pani, aby kupić wiszący kwietnik ze sznurka, niestety takiego asortymentu to myśmy nie mieli. Po powrocie do domu dużo myślałem o tych kwietnikach, przypomniała mi się szkoła podstawowa, gdzie na zajęciach praktyczno-technicznych uczyliśmy się robić ze sznurków różne przedmioty. Na początku uczyliśmy się robić paski, wiszące kwietniki, abażury, a także makaty i kilimy na ściany.  Następnego dnia kupiłem sobie rolkę sznurka i zacząłem sobie przypominać jak się robiło kwietnik w szkole podstawowej, ku mojemu zdziwieniu poszło mi to bardzo szybko i wyglądało bardzo ładnie.
 Przez kilka wieczorów zrobiłem ich jeszcze kilka, a następnie farbowałem je w gorącej farbie na różne kolory. Po dwóch miesiącach miałem tego narobione bardzo dużo, wyrobiłem całą rolkę sznurka, następnie wpadłem na pomysł, aby je sprzedawać przez allegro. Założyłem sobie stronę internetową i wszystkie moje ręczne roboty wystawiłem na sprzedaż na allegro. Na początku dużego zainteresowania nie było, lecz po kilku tygodniach dostałem pierwsze zamówienie, przesyłką kurierską wysłałem zamówienie do osoby zamawiającej, a pierwsze zarobione pieniądze ze sprzedaży odłożyłem do skarbonki na szczęście. Ja wyrabiałem coraz to inne przedmioty ze sznurka, a sprzedaż powiększała mi się z każdym dniem. Po jednym roku musiałem zwolnić się z pracy w sklepie hydraulicznym, ponieważ otworzyłem sobie własną działalność gospodarczą Założyłem sobie własny sklep z wyrobami ze sznurka, Obecnie zatrudniam trzy osoby, sznurkowy biznes przynosi bardzo dobre zyski, sprzedajemy coraz to różne przedmioty, nadal prowadzimy sprzedaż internetową, a ten strzał okazał się bardzo dobry..

wtorek, 17 listopada 2015

Meble z allegro.

     W obecnych czasach  zakupy przez internet są na porządku dziennym, więc i ja postanowiłem skorzystać z tej nowości dwudziestego pierwszego wieku i kupić coś na allegro. Remontowałem córce pokój, ponieważ w był w bardzo kiepskim stanie. Pomalowałem ściany i sufit, położyłem nowe panele na podłodze. Dużą szafę i łóżko postanowiliśmy kupić przez internet, ponieważ po sklepach meblowych nic takiego nie było, a córka upatrzyła sobie w internecie odpowiednie meble, które jej się bardzo podobały. Szafę zamówiliśmy u jednego producenta, a łóżko u drugiego, na zamówiony towar trzeba było poczekać do siedmiu dni roboczych. Płatność za meble zakupione na allegro były przy odbiorze, po wcześniejszym oglądnięciu produktu, czy szafa nie jest uszkodzona, bo były elementy ze szkła.. Po tygodniu przyszła pierwsza dostawa, okazało się, że było to łóżko, na szafę trzeba było poczekać jeszcze dwa dni. Gdy przesyłka dotarła na miejsce okazało się, że lustro na drzwiach rozsuwanych jest uszkodzone. Porobiliśmy zdjęcia i wysłaliśmy je e-mailem do producenta, a kierowca był świadkiem, że nie była to nasza wina. Odpowiedź przyszła na drugi dzień, mamy meble sobie poskręcać, a drzwi rozsuwane z lustrem przyjdą przesyłką kurierską na koszt producenta. Niezostało mi nic innego, jak tylko wziąć się za skręcanie szafy, z pomocą córki i żony zajęło to nam pięć godzin, ponieważ była to bardzo duża szafa, posiadała trzy dzwi rozsuwane o szerokości trzech metrów. Po zakończeniu skręcania szafy byliśmy trochę zmęczeni, lecz bardzo zadowoleni z naszej pracy. W całej okazałości zakupiona szafa na allegro wyglądała pięknie. Uszkodzony element dotarł do nas po kilku dniach, już w bardzo dobrym stanie, od razu zamieniłem rozsuwane drzwi na nieuszkodzone. Po całym tym zdażeniu przekonałem się, że sprzedaże internetowe są bardzo bezpieczne i nie trzeba się ich obawiać, lecz trzeba zachować wszelką ostrożność.

Sprzedaż na emeryturze.

     Od 4 lat jestem na zasłużonej emeryturze, przepracowałem 45 lat w jednym zakładzie pracy, a było to duże przedsiębiorstwo Komunalne. Na początku mojej pracy byłem zwykłym pracownikiem do wszystkiego, choć byłem po zasadniczej szkole zawodowej o specjalności mechanik samochodowy. Przez cały okres mojej pracy przesuwałem się coraz wyżej, aż wkońcu awansowałem na głównego kierownika od transportu, przez cały okres kiedy byłem kierownikiem pośredniczyłem przy sprzedażach. Organizowałem przetargi i przygotowywałem różne produkty do sprzedaży. Najwięcej organizowaliśmy przetargów na samochody, lecz również sprzedawaliśmy przedmioty na przykład betoniarki, rusztowania, barakowozy, podnośniki oraz wózki widłowe. Po przejściu na emeryturę miałem za dużo wolnego czasu i nie miałem co z nim zrobić, żona bardzo się denerwowała i krzyczała na mnie,  żebym znalazł sobie jakieś zajęcie, lub poszukał sobie pracy. Od dziecka moją pasją były motocykle, jeździłem po wszystkich zlotach motocyklowych oraz wystawach, jeśli mi tylko czas na to pozwolił. W garażu stoją mi dwie takie maskotki, wypielęgnowane i wychuchane, aż się świecą, lecz nikomu nie pozwalam na nich jeździć, jedynie tylko ja mogę nimi dowodzić Postanowiłem zająć się kupnem i sprzedażą motocykli, samochód miałem, więc po wyszukaniu ogłoszenia sprzedaży motocykla wsiadałem w samochód i jechałem na miejsce postoju pojazdu. Takim sposobem nabywałem jednoślady, a następnie doprowadzałem je do stanu używalności, a następnie wystawiałem na allegro do sprzedaży. Kupowałem też motocykle po wypadkach, rozbierałem je na części i pojedyncze egzemplarze też wystawiałem do sprzedaży na allegro. Takim sposobem dorabiałem sobie do emerytury. Ta moja pasja do motocykli przerodziła się w bardzo dochodowy interes, na sprzedażach zarabiałem coraz więcej pieniędzy, a żona miała święty spokój, bo przez cały dzień mnie nie musiała oglądać.

Papierowy biznes.

       Mam 35 lat, mieszkam i pracuje w Tarnowskich Górach. Jestem pracownikiem sklepu z częściami do rowerów, a także z rowerami. Sklep nasz znajduje się w bardzo dobrze położonym miejscu w samym centrum naszego miasta. Przed sklepem mamy duży plac, gdzie nasi klienci mogą sprawdzić swoje zakupione rowery, a także mamy zaplecze serwisowe, gdzie robimy przeglądy gwarancyjne i pogwarancyjne, a także regulujemy wszystkie rowery przed sprzedażą. Ja pracuje w charakterze sprzedawca-handlowiec. Prowadzimy też sprzedaż internetową rowerów, a także części do tych jednośladów. Klient, który zamówi towar przez internet, my go odpowiednio musimy zapakować i zabezpieczyć przed uszkodzeniem i przesyłką kurierską wysyłamy do osoby zamawiającej. Pracujemy po 12 godzin dziennie, po takim dniu mam 2 dni wolnego, więc mam bardzo dużo wolnego czasu. W wolnych chwilach zastanawiałem się jak dobrze spożytkować ten wolny czas. Pewnego dnia zacząłem sprzątać swój pokuj, posegregowałem swoje papiery i stare kolorowe gazety motoryzacyjne, była tego dosyć duża sterta. Od razu przypomniała mi się szkoła podstawowa, gdzie na zajęciach praktyczno-technicznych z kolorowych papierów robiliśmy różne rzeczy. Postanowiłem z tej mojej kolorowej makulatury zrobić coś pożytecznego Pozwijałem kilka gazet w cieniutkie ruloniki i jak z wikliny zacząłem przeplatać małą podstawkę pod zegarek, który mi stał na komodzie. Po skończeniu podstawki dla utrwalenia pomalowałem ją lakierem bezbarwnym, byłem z siebie bardzo dumny. Przez całą zimę narobiłem takich przedmiotów bardzo dużo i niewiedziałem co z tym mam zrobić. Moja siostra doradziła mi, abym te przedmioty wystawił na sprzedaż na allegro. Założyłem sobie konto na allegro, a następnie porobiłem zdjęcia swoich przedmiotów i wystawiłem na sprzedaż. Na pierwszych klientów długo nie trzeba było czekać, pierwsza partia moich przedmiotów sprzedała się bardzo szybko. Postanowiłem powiększyć swój asortyment, zacząłem robić koszyczki, abażury, łabędzie i wiele innych przedmiotów. Sprzedaż szła mi bardzo dobrze i nawet musiałem wciągnąć moją siostrę do współpracy, ponieważ mam coraz więcej zamówień, lecz o tym napisze w następnym wpisie.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Wyroby wiklinowe.

     W obecnych czasach z pracą jest bardzo ciężko, rynek jest załadowany pracownikami ze wschodniej części Europy, najwięcej jest osób z Ukrainy, Białorusi, Litwy i z pozostałych republik, byłego Związku Radzieckiego.  W kraju pozostała garstka ludzi, którzy niechcieli wyjechać na zachodni rynek Europy, obawiali się,  że sobie tam nie poradzą, ponieważ nie znali języków obcych. Między innymi byłem też i ja, który nie wyjechałem z kraju, ponieważ widziałem zagraniczny rynek pracy jak jeździłem dużą ciężarówką w ruchu międzynarodowym po całej Europie. W latach dziewięćdziesiątych spotykałem bardzo dużo  Polaków pracujących, w różnych firmach w Niemczech i Holandii. Po 15 latach tułaczki i poniewierki po całym kontynencie znudziła mi się jazda tak zwanym tirem i postanowiłem założyć własną działalność gospodarczą. Zaoszczędzone pieniądze postanowiłem zainwestować u nas kraju w rodzinnej miejscowości, gdzie się wychowałem. Budynek gospodarczy przerobiłem na duży magazyn, a obok hali postawiłem nowy budynek, który będzie służył jako sklep,  przed budynkiem wybrukowałem duży plac, pod parking na samochody. Po dwóch miesiącach wszystko było gotowe i przystosowane pod sprzedaż, brakowało tylko towarów, lecz miałem wszystko zamówione i lada dzień pierwsza dostawa miała dotrzeć do mnie. Postanowiłem zająć się sprzedażą gotowych produktów z wikliny. Jak pracowałem jako kierowca to bardzo dużo wyrobów z wikliny zawoziliśmy do Niemiec i Holandii , dlatego wiedziałem gdzie takie wyroby z wikliny się produkuje. Pierwszy raz pojechałem osobiście do producenta i podpisaliśmy umowę, na stały odbiór, a wszystkie zamówienia będą się odbywały przez internet.  Nadszedł dzień otwarcia sklepu, ja osobiście stanąłem za ladą, jako sprzedawca, dużego ruchu nie było, lecz sporo było osób oglądających i ciekawskich. Udało mi się sprzedać kilkanaście produktów z wikliny. Założyłem sobie stronę internetową ze swoimi produktami i po kilku tygodniach też miałem zamówienia sprzedaży, i przesyłką  kurierską wysyłałem do klienta. Po jednym roku sklep zaczął przynosić coraz większe zyski. Odnowiłem też stare kontakty z zagranicy i zacząłem wysyłać meble ratanowe, wiklinowe do Niemiec i Holandii, wszystkie te operacje odbywały się przez stronę internetową, sprzedawałem coraz więcej. Bardzo dużo zamówień, które realizuje pochodzą ze strony internetowej, która jest nawiększym wynalazkiem dwudziestego wieku, sprzedaże internetowe przynoszą bardzo duże korzyści.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Zakup pieca.

     Opowiem wam moją historię która przytrafiła mi się ponad rok temu. Mieszkam w miejscowości Kępno w województwie Poznańskim w małym domku jednorodzinnym wraz z rodzicami i starszą siostrą. Rodzice pracują na 15 hektarowym gospodarstwie rolnym, moja siostra studiuje ekonomie i zarządzanie w Poznaniu, a ja pracuje w dużej hurtowni ze sprzętem elektronicznym, jako sprzedawca. Do moich obowiązków należy obsługa klienta, oraz przyjmowanie zamówień ze strony internetowej oraz wysłanie zamówionego towaru do osoby zamawiającej. W tej hurtowni ze sprzętem elektronicznym pracuje już cztery lata, na pracę nie narzekam, pensje mam bardzo dobrą i jeszcze mam dodatkową premie za sprzedaż internetową. Polega ona na tym, że jeśli przekroczymy miesięczny obrót  to szef nas wynagradza w postaci premii finansowej. Na mój temat to już tyle, wracając do sedna sprawy to było to tak. Rok temu postanowiłem sobie zremontować swoją łazienkę. Na początku poszukałem ogłoszeń w internecie firm które zajmują się remontami, a następnie udałem się do właścicieli na wstępne rozmowy wraz z wizją lokalną u mnie w domu. Po wstępnej selekcji firm zdecydowałem się na jedną z nich, uzgodniliśmy termin rozpoczęcia remontu, na wyznaczony dzień miałem przygotować cały materiał, który szef firmy mi napisał na ostatnim spotkaniu. Na zakupy udałem się z siostrą, ku mojemu zdziwieniu poszły nam bardzo szybko, kupiliśmy płytki na ściany i posadzkę, kabinę prysznicową, umywalkę oraz toaletę. Pozostałe materiały zostawiłem sobie na ostatni dzień przed przybyciem firmy budowlanej. Jedynie pozostał mi zakup pieca gazowego, którego postanowiłem kupić przez internet, ponieważ miałem w tym doświadczenie. Wyszukałem w internecie ogłoszeń z piecami, wybrałem najbardziej odpowiedni i zamówiłem sobie gazowy podgrzewacz wody.. Na drugi dzień przesyłka dotarła do mnie, pozostałe materiały też miałem zamówione. Remont łazienki poszedł im bardzo sprawnie, i łazienka wyglądała bardzo ładnie. Po kilku dniach odmówił pracy piec gazowy na ciepłą wodę, natychmiast zgłosiłem do serwisu, przyjechali w ten sam dzień, stwierdzili że awarii uległa płyta główna, po tygodniu przyjechali aby wymienić zepsutą część, lecz okazało się, że to była błędna decyzja. Pan z serwisu stwierdził, że awarii uległ czujnik temperatury. Po kilku dniach przyjechał serwisant z nowym  czujnikiem, lecz to była znowu pomyłka, przez następne trzy tygodnie trwała zabawa w wymianę części do pieca. Końcowym posunięciem było wymiana pieca, była to najlepsza decyzja serwisanta, po wymianie pieca dopiero piec zaczął normalnie funkcjonować. W naszych serwisach pracują ludzie, którzy umieją tylko wymieniać części, a nie naprawiać.

Szkolenie pracowników.

    Do naszej firmy zajmującej się sprzedażą materiałami budowlanymi, oraz materiałami do wykończenia wnętrz, przybył przedstawiciel firmy zajmującej się dystrybucją wdrażaniem marketingiem oraz sprzedażą. Mój kolega od razu skierował go do biura naszego szefa, rozmowa trwała bardzo długo, a myśmy z niecierpliwością oczekiwali na zakończenie spotkania. Po około dwóch godzinach drzwi się otwarły, przystojny pan z walizką stanął w drzwiach i powiedział do szefa, że czeka na telefon od niego. Po wyjściu przedstawiciela z biura, szef kazał nam zostać po zamknięciu składu budowlanego na rozmowę. Bardzo byliśmy ciekawi co takiego ma nam właściciel do przekazania. Po zakończeniu pracy wszyscy pracownicy wstawiliśmy się do biura i z ogromną ciekawością czekaliśmy na nowinki od szefa.  Właściciel powiedział nam, że ma wytypować co najmniej dwie osoby na szkolenie do siedziby firmy Mobilis "TEAM" na dwutygodniowe szkolenie w dziedzinie sprzedaży. Na początku zaczęliśmy się śmiać pod nosem, lecz właściciel donośnym głosem mówił dalej. Ma to nas nauczyć, aby sprzedawca umiał się zachować w każdej sytuacji, aby umiał zachęcić klienta do zakupu każdego towaru chociaż nie jest jeszcze nim zainteresowany, a także tak zareklamować nasze produkty, aby następny raz nie poszedł do konkurencji tylko przyszedł do naszego składu. Na sam koniec oznajmił nam że mamy trzy dni do namysłu albo sami wytypujemy co najmniej dwóch handlowców, albo sam będzie zmuszony do wyznaczenia kandydatów. Po trzech dniach poinformowaliśmy szefa, aby to on wyznaczył najbardziej odpowiednich kandydatów, a my się dostosujemy do jego sugestii. Zostałem wyznaczony ja i koleżanka z drugiej zmiany na początek. Po upływie trzech tygodni znów byliśmy na swoim składzie budowlanym bogatsi o wiedzę i doświadczenie, które poznaliśmy na szkoleniu w firmie "Mobilis TEAM". , a na efekty szkolenia trzeba było poczekać kilka miesięcy. Po upływie czterech miesięcy szef poinformował nas, że praca którą wykonaliśmy nie poszła na marne, zainwestowane pieniądze na szkolenie nie poszły na marne, obroty wzrosły o około osiem procent, może to nie jest dużo, lecz dla nas to wystarczy. Następnym razem wyśle jeszcze pozostałe cztery osoby z działu handlowego. Na dzień dzisiejszy co wam mogę dać, to będzie premia finansowa dla całej załogi.

niedziela, 8 listopada 2015

Sprzedaż recyklingowa.

     Nasza rodzina mieszka w gminnej miejscowości Kolbuszowo, która należy do wojewódzkiego miasta Rzeszów. W naszej okolicy z pracą jest bardzo ciężko, ludzie pracują na roli lub zbijają palety dla dużego koncernu, który zajmuje się sprzedażą palet i sprzedażą wysyłkową za granice do zachodnich  firm. Mój ojciec prowadzi skup metali i złomu, ja rok temu skończyłem technikum gastronomiczne w Rzeszowie, lecz w moim zawodzie nie ma pracy w naszej okolicy, więc pomagam ojcu przez cały dzień przy skupie złomu i innych metali. Od miesiąca ojciec powiększył swoją działalność gospodarczą, zaczęliśmy prowadzić kasacje i utylizacje starych samochodów. Ja mam prawo jazdy, więc ojciec kupił duży samochód przystosowany do ściągania starych i zepsutych pojazdów. Na składzie zatrudniliśmy jednego pracownika, który zajmuje się rozbieraniem samochodów na części, aby oddzielić metale od elementów plastikowych i innych niemetali. Po oddzieleniu wszystkich metali i posegregowaniu wzywaliśmy samochód, aby zabrał go do dalszego przerobu. Przy rozbieraniu starych samochodów pracownik odkładał do magazynu dobre części używane, które nadawały się do użytku i sprzedaży. Ludzie przychodzą i pytają się o używane opony, a także inne części, jeśli im pasują to je sprzedawałem. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, założyłem swoją stronę internetową z używanymi częściami do samochodów osobowych, porobiłem zdjęcia i wystawiłem je na allegro do sprzedaży. Po kilku dniach zacząłem odbierać pierwsze zamówienia, i przesyłami kurierskimi wysyłałem je do klienta. Moja działalność przynosiła mi coraz większe korzyści finansowe, mój tata był bardzo zdziwiony, że na sprzedaży internetowej można coś zarobić. W wolnych chwilach przeglądałem strony internetowe z ogłoszeniami samochodów po wypadkach, które były młode rocznikowo i miały jak najwięcej części do sprzedaży, jeśli znalazłem taki samochód to jechałem osobiście, aby go kupić, części z takiego samochodu przynoszą największe zyski. Na takiej sprzedaży internetowej jaką ja prowadzę, można bardzo dobrze zarobić, lecz trzeba się napracować, ponieważ w obecnych czasach nic nie przychodzi tak łatwo.

czwartek, 5 listopada 2015

Fudacja zwierząt.

Pięc lat temu wraz z przyjacielem posianowiłem otworzyć fundację bezdomnych  psów i kotów.  Lokum, które stworzyliśmy dla zwierzaków znajduje się na obrzeżach miasta obok małej wioski nad niedużą rzeką prowadzącą do lasu. Koty rezydują w kociarni z dostępem do wybiegu, a nasze psy mają namiastke domu i również utworzony wybieg. Naszą fundację zamieszkuje 150 psów i dach nad głową znalazło również 70 kotów.  Postawiliśmy, że jedzenie i akcesoria dla zwierzaków będziemy zamawiac  przez internet. Ceny nie były bardzo niskie, ale jakoś usługi na szóstkę. Każda fundacja do rozliczenia potrzebuje faktur, a w naszym sklepie internetowym nigdy nie było w tym problemu, a więc faktura była wysyłana wraz z karmą i resztą produktów dla kotów i psów. Pewnego razu postanowiłem zamówić karmę w innym sklepie intenetowym w celu ustalenia jakości jedzenia z różnych źródeł. Po dokładnym obejrzeniu oferty stwierdziłem, że ceny maja bardzo przystępne, a wiadomo, ze w fundacji liczy się każdy grosz. Złożyłem więc zamówienie na karmę dla kotów i przy okazji również smycze dla psów, bo nasze były już stare i przetarte. Podczas składania zamówienia nie pytano o fakturę vat, a więc zadzwoniłem z prośbą o przeslanie mi ją na maila zaraz po otrzymaniu przesyłki. Pani , która ze mna rozmawiała oczywiście przystała na moja propozycję.  Po tygodniu niestety nie było widać faktury za to został przeslany zwykły rachunek sprzedaży, który niestety nie mógłbyc uwzględniony do rozliczenia. Chcąc wyjaśnić sprawę zadzwoniłem i dowiedziałem się od tej samej pani, że ich sklep internetowy niestety nie wystawia faktur sprzedaży ponieważ prowadzą sprzedaż wysyłkową tylko osobom prywatnym lecz zapomniała, że wcześniej wprowadziła mnie w błąd.  Poinformowałem panią o naszej wcześniejszej rozmowie i dodałem, że fundacja to nie firma , a faktura sprzedaży powinna zostać wystawiona nawet osobie prywatnej. Speszona Pani odłożyła słuchawkę lecz po paru dniach i próbach dodzwonienia się i mailowania otrzymałem wiadomośc, że moja faktura została przesłana omyłkowo na inny adres.  Zrezygnowalismy z kupna czegokolwiek w innym sklepie internetowym niż ten, który jest nam zaufany i sprawdzony.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Nowo otwarty sklep.

     Po 5 latach ciężkiej pracy za granicą nadszedł czas powrotu do kraju. Pracowałem na niemieckich budowach w zawodzie technolog wykończeni wnętrz, wchodziliśmy do świeżo postawionego budynku, a wychodziliśmy i oddawaliśmy mieszkanie gotowe do zamieszkania. Praca za granicą jak każda nie różni się niczym, wszędzie trzeba pracować, lecz tęsknota za bliskimi była większa i dlatego zjechałem do kraju. Przez ostatnie lata pracy za granicą zaoszczędziłem trochę pieniędzy i chciałem je bardzo dobrze zainwestować, najlepiej we własną działalność gospodarczą, tylko jeszcze nie miałem żadnego pomysłu na co przeznacze swoje oszczędności. Dużo jeździłem po swoich znajomych i wypytywałem w co by było można zainwestować, lecz nic mi do głowy nie przychodziło. Żona moja zaproponowała, abyśmy spróbowali otworzyć jakiś sklep w nowopowstałej galerii w naszym mieście, pomysł był bardzo dobry, jedynym mankamentem było, że na prowadzeniu sklepu nie miałem bladego pojęcia, a i na sprzedaży też się nie znałem. Wraż z żoną pojechaliśmy do nowopowstałej galerii handlowej, aby się dowiedzieć czy jest taka szansa na wynajem takiego sklepu, po przybyciu na miejsce okazało że jest jeszcze parę lokali do wynajęcia. Zdecydowaliśmy się na wynajem lokalu na okres jednego roku z możliwością przedłużenia na dłużej. Podczas urządzania naszego sklepu z konfekcją damsko-męską, poznaliśmy taką samą rodzinę jak my, też wynajęli lokal, zaproponowali nam że są takie firmy które szkolą ludzi w dziedzinie sprzedaży. Wyszukaliśmy w internecie firmy która zajmuje się dystrybucją, wdrażaniem, marketingiem oraz sprzedażą, była to firma "Mobilis TEAM", od razu żona i nowa znajoma zapisały się na dwutygodniowe szkolenie. Po powrocie żony ze szkolenia sklep nasz był już gotowy do otwarcia. Początki były bardzo trudne, lecz doświadczenie zdobyte na szkoleniu były bardzo przydatne i zainwestowane pieniądze nie poszły na marne. Po pół rocznej sprzedaży, sklep z odzieżą damsko-męską zaczyna przynosić coraz większe zyski i myślimy o wykupie na własność naszego lokalu, a co do szkolenia w dziedzinie sprzedaży, to każdemu co jest zainteresowany takim szkoleniem to polecam tą firmę gdzie szkoliła się moja żona.