środa, 17 sierpnia 2016
Sprzedaż dzieła sztuki.
Piętnaście lat temu na wystawie obrazów malarstwa współczesnego poznałem bardzo piękną kobietę, była to miłość od pierwszego wejrzenia. Po dwóch latach naszej znajomości byliśmy małżeństwem. Przez cały okres mojego życia mieszkałem w Szczecinie, lecz po ślubie musiałem się przeprowadzić do żony, ponieważ moja ukochana wraz ze swoimi rodzicami prowadziła swój własny antykwariat i nie mogła zamieszkać u mnie. Po trzech latach naszego wspólnego życia, moi teściowie postanowili przejść na emeryturę i przekazali nam prowadzenie antykwariatu. Wraz z żoną ukończyliśmy Akademie Sztuk Pięknych, to mieliśmy spore obawy, czy sobie poradzimy, lecz rodzice żony zapewniali nas, że służą każdą pomocą, ponieważ ja w dziedzinie kupna i sprzedaży nie miałem zielonego pojęcia, jedynie tyle, tylko co zauważyłem jak mieszkam przez ten krótki okres po ślubie u żony. Na początku było ciężko nie powiem, ludzie przynosili wszystko na sprzedaż, bardzo wiele przedmiotów nie przyjmowaliśmy, ponieważ na sklepie były takie same przedmioty, które się jeszcze nie sprzedały. Pewnego dnia koleżanka żony przyniosła do antykwariatu bardzo stary obraz z własnoręcznym podpisem autora tego obrazu, który odziedziczyła po swoich dziadkach wraz ze starym domem, i poprosiła nas abyśmy go sprzedali za każdą kwotę, ponieważ jest to tzw, "bohomaz". Od razu poszedłem do mojego teścia i pokazałem mu ten obraz, ojciec po dokładnym obejrzeniu obrazu powiedział, że jeśli jest to orginał to jest warty około miliona złotych. Na drugi dzień pojechałem do Warszawy na ekspertyzę czy ten obraz jest autentyczny. Po dwóch dniach okazało się, że obraz jest orginalny i jest warty jeden milion złotych. Rękodzieło wystawiliśmy na sprzedaż w naszym antykwariacie, nabywca znalazł się bardzo szybko i został sprzedany za wyszacowaną kwotę przez znawców obrazów. Nasz antykwariat zarobił 10 procent od sprzedaży obrazu, a drugie 10 procent dostaliśmy od koleżanki żony, za to że jesteśmy uczciwi i nie oszukaliśmy jej, ponieważ znajoma myślała, że obraz jest nic nie warty. Na ten przykład, który opisałem można stwierdzić, że uczciwość też popłaca i stwierdzam, że w starych domach i strychach kryją sieę bardzo drogie rękodzieła. Przez ten okres czasu jak prowadzimy własny antykwariat była to największa prowizja od sprzedaży.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz