poniedziałek, 18 lipca 2016

Food Truck - sprzedaż.

     Miłość do jedzenia nie musi objawiać się tylko otyłością.  Uwielbiam gotować. Czas spędzony w kuchni jest przyjemnością. Mam 40 lat i jestem żonatym mężczyzną. Mimo, iż w kuchni radzę sobie doskonale w życiu już tak kolorowo nie jest. Posiadam wykształcenie wyższe- kierunek bankowość. Przez 10 lat pracowałem w korporacji przy rozliczeniach oraz starałem się o kredyty. Można powiedzieć, że byłem zadowolony, niestety tylko do czasu. Ostatnio zmienił się kierownik. Postawił na młodą, wykwalifikowaną kadrę. Bądźmy szczerzy- do najmłodszych nie należę, a w dzisiejszych czasach jeden kierunek studiów ma prawie każdy. Zaczęła się redukcja etatów. Postanowiłem odejść z honorem i złożyłem wypowiedzenie. Wolałem to niż czekanie, aż mnie zwolnią. Dostałem ostatnie wynagrodzenie. Nie było tego za wiele, ale zawsze to coś. Pierwszy tydzień spędziłem jako bezrobotny. W kolejnym zacząłem wysyłać i roznosić moje CV. Cóż mogę powiedzieć, jeśli ktoś chce sobie „dorobić” na miesiąc, czy dwa to praca jest, jako sprzedawca w super marketach, ale gdy chce się dostać stałe zatrudnienie to już jest trochę gorzej, ponieważ stanowisko sprzedawcy w sklepie wielkopowierzchniowym mnie nie interesuje. Nie po to kończyłem studia, aby te kilka lat pozostałe mi do emerytury spędzić na kasie. Siedząc z żoną przy kolacji stwierdziliśmy, że musimy się rozerwać, bo w domu zwariujemy. Była to akurat sobota, a że jestem z Krakowa to nie ma tu problemu za znalezieniem sobie rozrywki. Poszliśmy nad Wisłe. Ku naszemu zaskoczeniu natrafiliśmy na zlot Food Truck’ów. Wtedy wpadłem na pomysł, że ja też otworzę taką „knajpę” na kółkach. Załatwiłem już wszystkie papiery. Trzymajcie kciuki za mój mały biznes. W końcu sprzedaż czegoś co od zawsze kocham musi się udać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz