Mam 39 lat jestem mieszkańcem dużego miasta wojewódzkiego, jestem żonaty i mam dwoje dzieci, które chodzą jeszcze do szkoły podstawowej. Natomiast ja jestem pracownikiem dużej korporacji zajmującej się sprzedażą stali na stanowisku sprzedawca handlowiec. Zarabiam nieźle, pracę lubię, ale stwierdziłem, że spróbuję poszukać coś nowego. Ponieważ przy moich umiejętnościach, praca szuka mnie, a nie ja pracy, mój znajomy zadzwonił do mnie z innej korporacji, stwierdził, że przydał bym się u niego w zespole, jedynym warunkiem jest, że muszę przejść rekrutację, lecz rekrutacja jest organizowana zawsze przez zewnętrzną firmę, takie są procedury na naszym rynku pracy, nieważne, że ktoś z wewnątrz za niego ręczy, ma papiery na swoje umiejętności, nie ma przebacz, ogłoszenie, rekrutacja musi być i wygrywa najlepszy.
Złożyłem dokumenty i czekam na telefon, po krótkim czasie zadzwonili do mnie, żeby umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. Po dotarciu na miejsce zobaczyłem duży, piękny i nowoczesny budynek, obok niego stała fontanna, przed drzwiami stało dwóch ochroniarzy, w środku recepcjonista, na posadzkach marmury, szklana winda, po prostu byłem w szoku.
Rozmowę kwalifikacyjną przeprowadzała młoda kobieta, która przegląda moje papiery, świadectwo ukończenia różnych kursów, certyfikaty, szkolenia. Kobieta zaczęła mnie wypytywać o różne tematy nie związane z moim zawodem sprzedawca handlowiec. Po około pół godziny pani zakończyła zemną rozmowę, papiery złożyłem i oznajmiła, że o wynikach zostanie poinformowany telefonicznie.
Po okresie tygodnia czasu, do pracy przyjęli na to stanowisko sprzedawca handlowiec, który nie nadawał się do tej pracy i znów będą szukali kogoś nowego na to miejsce.
W odpowiedzi powiedziano mi, że nie spełniam wymagań na to stanowisko, nie jestem kreatywny, nie podchodzę twórczo do powierzonych mi zadań, taka była opinia osoby prowadzącej rozmowę.
Obecnie pracuję w tej samej firmie jako sprzedawca handlowiec i nie szukam innej pracy, ponieważ z tej jestem już bardzo zadowolony, bo jest takie przysłowie, że wszędzie dobrze, lecz najlepiej u siebie, a tak się czuję w dotychczasowej firmie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz