Od małego dziecka, od momentu, w którym ukończyłam 8 lat interesuję
się gotowaniem. A w zasadzie tylko jedną jego częścią. A są nią wszelkiego
rodzaju wypieki. Uwielbiam piec torty, a jeszcze większą przyjemnością jest ich
ozdabianie. Jest to pole, na którym cukiernik naprawdę może się wykazać. Myślę,
że zamiłowanie do słodyczy jest w mojej rodzinie od lat. Gdy byłam mała
przyglądałam się mamie i babci, potem próbowałam sama. Najpierw dla rodzeństwa
i rodziców, potem dla rodziny, znajomych. Ciasta były coraz lepsze. Nigdy na
tym nie zarabiałam, bo było to po prostu moje hobby i jakoś nie wiązałam z tym
przyszłości. Jednak kiedy straciłam pracę w korporacji zdałam sobie sprawę, że
ta praca to nie była przyjemność, a przymus. W sensie: muszę pracować, żeby się
utrzymać. Dzisiaj podchodzę to tego trochę inaczej. Kiedyś ktoś mądry mi
powiedział: „rób to co kochasz, a nigdy nie będziesz pracować”. Zrozumiałam to
dopiero wtedy kiedy straciłam pracę. Postanowiłam założyć swoją cukiernie.
Powiedziałam sobie, że jeśli nie wyjdzie to wrócę do „papierkowej roboty”.
Cukiernia prosperuje już dwa lata i ma się dobrze. Największy ruch jest podczas
przedświątecznej sprzedaży. Wtedy jest największy ruch i zapotrzebowanie na
pierniczki. W sumie to największą radość pieczenia sprawiają mi właśnie te
produkty. Miło jest pomyśleć potem, że moje wypieki znajdują się na tylu świątecznych
stołach i cieszą podniebienia tylu osób. Cieszę się, że wtedy kiedy mogłam coś
zmienić w swoim życiu podjęłam właściwą decyzję, w sprzedaży wyrobów cukierniczych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz