poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Sprzedaż plonów rolnych.

     Mieszkam z rodzicami w małej miejscowości Daleszyce położone 5 kilometrów od większego miasta Miechów w województwie Świętokszyskim, posiadamy  20 hektarowe gospodarstwo rolne, na którym uprawiamy i sprzedajemy płody rolne, na naszym gospodarstwie sadzimy i siejemy jarzyny i warzywa, następnie zebrane plony ojciec i mój starszy brat jadą na najbliższy plac targowy, aby je sprzedać, natomiast ja im tylko w wolnych chwilach pomagam, ponieważ uczęstrzam na studia zaoczne i niemam za dużo czasu. Z tą sprzedażą to bywa różnie raz się uda  sprzedać towar od razu, a nieraz trzeba wozić go kilka razy. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, abym założył sobie konto na allegro i zaczął sprzedawać nasze produkty rolne przez internet wraz z dostawą do domu, z tą informacją podzieliłem się z moim bratem, który od razu mnie wyśmiał i kazał mi się wziąć do roboty, a nie zajmować się bzdurami. Ja jednak nie dałem za wygrane i pod pretekstem że się uczę założyłem sobie konto na allegro i dałem ogłoszenie sprzedaży produktów rolnych, wszystkie  jarzyny i warzywa były zapakowane w worki po 5, 10, 15 i 25 kilogramów. Po kilku dniach dostałem pierwsze zamówienie na 25 kilogramów ziemniaków, 5 kilogramów marchwi i 5 kilogramów pietruszki, ucieszyłem się bardzo i nikomu nic nie mówiąc zapakowałem jarzyny do samochodu i po drodze do szkoły odwiozłem zamówienie na podany mi adres. Dużo zamówień dostawałem na uczelni, zbierałem duże zamówienia i rozwoziliśmy je na miejsca. Na początku moja sprzedaż nie była akceptowana przez mojego ojca i brata ponieważ, mówili że to się nie może udać i takich jak ja to już było wielu, lecz po około pół roku mojej działalności handlowej, kiedy opanowałem kilkanaście bloków mieszkalnych w mieście w którym studiuje, moja rodzina zaczęła się po mału przekonywać, że mój pomysł ma sens i zaczeli mi jeszcze pomagać, bo ja już nie dawałem sobie rady. Obecnie posiadamy dwa samochody do przewozu jarzyn i warzyw i zatrudniamy 4 pracowników do pomocy i rozwozimy nasze produkty po okolicznych miasteczkach przez cały prawie rok, mój ojciec już nie jeździ z towarem na plac targowy, aby je sprzedać.  Sprzedaż internetową to był strzał w dziesiątkę. Dlatego moja rada jest taka, aby nikogo, który ma jakiś pomysł i chce go realizować nie podcinać mu skrzydeł już u zarodka, tylko mu trzeba pomóż i dodać mu otuchy w jego zamiarach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz