niedziela, 26 lipca 2015
Giełdowa sprzedaż.
Na północny zachód od Poznania znajduje się nie duża miejscowość Aleksandrowice, którą zamieszkuje wraz żoną, która jest w piątym miesiącu ciąży. Lekarze po badaniach ultrasonograficznych stwierdzili, że żona Dorota jest w ciąży mnogiej, lekarze wykryli w łonie 3 tętna, czyli będę ojcem razy trzy, od tej chwili moje życie się bardzo zmieniło, w pierwszej kolejności musiałem sprzedać swój ulobiony sportowy samochód, ponieważ w pięć osób plus jeszcze wózki dla niemowlaków, to się w nim nie pomieścimy. W sobotę zacząłem przygotowywać samochód do sprzedaży, umyłem go i odkurzyłem, a także wywoskowałem i wyglądał prawie jak nowy. Na zajutrz rano wsiadłem do samochodu i pojechałem na giełdę samochodową do Poznania, po dotarciu na miejsce opłaciłem sobie wjazd na plac giełdowy i zająłem sobie miejsce do sprzedaży Kupujących osób było bardzo mało, więcej było osób oglądających i pomyślałem sobie, że ja tego samochodu to nigdy nie sprzedam, obok mnie stał też samochód, którego właściciel miał ten sam problem, potencjalni klienci tylko oglądali. Postanowiłem, że jeśli nie sprzedam tego pojazdu to już tu więcej nie przyjadę tylko wystawię ogłoszenie sprzedaży na stronie internetowej. Około godziny 11.30 podszedł do mnie młody chłopak wraz dziewczyną i bardzo uważnie oglądał mój samochód, zaglądał pod maskę, do bagażnika, odpalał silnik i widać było, że mu się samochód podobał. Moja kwota za pojazd była 13,500 zł., a on dawał równe 12,000 zł. Targowaliśmy się jeszcze około 15. minut, powiedziałem mu że za 13,000. złotych mogę mu sprzedać, ale za mniej to niestety nie. Doszliśmy do porozumienia, że jak niesprzedam samochodu, a on nie kupi żadnego, a będziemy opuszczać giełdę to mamy do siebie zadzwonić. Niestety do zakończenia giełdy już nie było żadnej zainteresowanej osoby kupnem mojego pojazdu. Przed zakończeniem giełdy wziąłem telefon i zadzwoniłem do chłopaka i zapytałem czy już kupił sobie samochód, odpowiedział mi, że nie i zapytał mnie, czy ja sprzedałem, odpowiedziałem mu również że nie i zaproponował, że za 12,500. złotych może go kupić tylko po jeździe próbnej, zgodziłem się od razu, umówiliśmy się przed bramą giełdy i tam będzie na mnie czekał. Po jeździe próbnej jeszcze bardziej spodobał mu się mój samochód, po kilku chwilach podjechaliśmy na stacje benzynową, aby podpisać umowę kupna-sprzedaży. Po podpisaniu umowy chłopak zaproponował mi, że mnie podwiezie do Aleksandrowic bo jedzie w tamtym kierunku, podziękowałem mu za tą przysługę i powiedziałem, że będzie z tego zakupu bardzo zadowolony.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz