czwartek, 23 lipca 2015
Sprzedawca pamiątek.
Mam 32 lata i mieszka w małej miejscowości Zakamycze oddalone 4 kilometry od dużego miasta Tarnobrzeg, pracuje w małym sklepiku tak zwanym tysiąca jednego drobiazgu jako sprzedawca. Sprzedajemy przeróżny towar począwszy od wykałaczek, szklanek, kieliszków, aż po pamiątki z różnych regionów kraju i całego świata. Mojej miejscowości w której mieszkam, jest też siedziba firmy, mieści się tam duży magazyn i biuro oraz budynek mieszkalny mojego szefa. Posiadamy 2 samochody dostawcze znanej marki europejskiej, którymi jeździmy do Gdańska i Przemyśla po zaopatrzenie do naszego sklepu. Prowadzimy też sprzedaż na miejsc oraz sprzedaż internetową, do pracy dojeżdżam samochodem służbowym, ponieważ zabieram na bieżąco brakujący towar do sklepu. Bardzo lubię pracę którą wykonuje, ponieważ spotykam się z różnymi osobami, ja jestem osobą komunikatywną i lubię rozmawiać z ludźmi. Pewnego jesiennego popołudnia do sklepu weszła młoda pani około trzydziestki z małym dzieckiem, chłopczyk miał może cztery latka, chodzili po sklepu i szukali drobnego prezentu dla swojej babci na zbliżające się imieniny, mały chłopczyk upatrzył sobie małą czapeczkę świętego mikołaja i bardzo prosił mamę aby mu ją kupiła, lecz mama mu odpowiedziała, że nie może mu jej kupić ponieważ nie ma pieniędzy. Chłopczyk trzymał czapkę w rączce nie chciał jej oddać i biegał z nią po sklepie. W końcu pani wybrała drobny upominek podeszła do lady i poprosiła abym go jej zapakował ,a ona poszła szukać dziecka, między czasie ja wziąłem drugą taką czapeczkę i wsadziłem ją do prezentu babci, mama położyła czapkę na regale podałem jej siateczkę z prezentem i z płaczącym dzieckiem wyszła ze sklepu. Raczej takich rzeczy nigdy nie robiłem lecz bardzo mi się dziecka żal zrobiło, czapka kosztowała tylko 12 złotych. Po kilku dniach sprzątając przed sklepem liście spadające z drzew, zauważyłem biegającego i bardzo uśmiechniętego małego chłopczyka wraz z babcią, chłopiec na głowie miał czapeczkę tą którą mu zapakowałem. Jako sprzedawca nie powinienem tego robić lecz za radość i uśmiech tego dziecka, było warto.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz