niedziela, 4 października 2015

Sprzedawca w aptece.

     Dwa lata temu ukończyłem studia farmaceutyczne, które jak myślałem będą najlepszą decyzją w moim życiu, może się trochę pomyliłem, ale uważam, że jak studiować to zupełnie w innym kierunku. Zaraz po otrzymaniu dyplomu postanowiłem znaleźć pracę jako sprzedawca farmaceuta, a swoje poszukiwania zacząłem od pobliskich aptek, nie chciałem od razu rzucać się na głęboką wodę. W ciągu dwóch godzin odwiedziłem 6 aptek i udało mi się umówić na rozmowę z właścicielką jednej z aptek, nazajutrz . Drugiego dnia udałem się na tak zwaną rozmowę kwalifikacyjną, po której wiedziałem, że mam tutaj pracę jako sprzedawca. Do moich obowiązków należało oprócz sprzedawania medykamentów, lecz również wystawianie ogłoszeń w internecie i zamawianie towarów na allegro. W końcu studia z wyróżnieniem to nie lekka przeprawa. Po roku sprzedawania dostałem stanowisko zastępcy dyrektorki na naszej placówce. Doszły mi dodatkowe obowiązki, codziennie musiałem robić listę leków, które drugiego dnia miały przyjść w dostawie . Następnego dnia gdy przyszedłem do pracy i udałem się na magazyn, zacząłem segregować cały zamówiony towar, a było tego bardzo dużo i cały dzień spędziłem w magazynie sprawdzając czego jeszcze brakuje. Posegregowany towar, magazynier przygotowywał do sprzedaży. W naszej placówce prowadzimy również sprzedaż internetową, wysyłamy leki i inne środki medyczne przesyłkami kurierskimi do innych aptek po całym kraju. Pewnego dnia miała przyjść do nas na magazyn bardzo duża dostawa, do tego zamówienia przygotowywaliśmy się bardzo starannie, od rana cały magazyn czekał na samochód z dostawą, lecz towar nie przyjeżdżał, dzwoniłem do dystrybutora który organizował zamówienie lecz on nie odbierał, po kilku godzinach w końcu udało mi się do niego dodzwonić i poinformował mnie że samochód z dostawą uczestniczył w kolizji drogowej, i zamówienie odwlecze się o dwa dni bo muszą cały towar przepakować i posegregować. Na szczęście leki nie zostały zniszczone. Za to ja miałem jeszcze więcej pracy, bo musiałem dzwonić do wszystkich aptek i  odwoływać, żeby nie przyjeżdżali po leki, bo ich zamówienie nie dotarło na magazyn  Na szczęście zamówienie w końcu dotarło do nas, cały następny dzień wysyłaliśmy towar do klientów  i jeszcze musiałem wszystkich przepraszać, że zamówienia nie dostarczyliśmy na czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz