wtorek, 20 października 2015
Sprzedaż wysyłkowa.
Na obrzeżach miasta w dzielnicy przemysłowej znajduje się duża hala przemysłowa o bardzo pokaźnych rozmiarach. Obiekt ten jest bardzo nowoczesny, hala od zewnątrz jest pokryta niebieskim blaszanym panelem, a od przodu jest duża brama "roleta" do góry podnoszona i małe drzwi wejściowe. Drzwi prowadzą do pięknego jasnego biura, o bardzo dużym metrażu, po wyjściu z biura przechodzi się do dużej hali magazynowej o zielono pomalowanej posadzce. Pozwoliłem sobie przedstawić opis mojego zakładu pracy, w którym pracuje od 15 lat. Na tej hali jesteśmy dopiero od dwóch lat, poprzednia hala została zburzona z powodu złego stanu technicznego. Hurtownia nasza zajmuje się sprzedażą artykułami gospodarstwa domowego, prowadzimy sprzedaż hurtową i detaliczną, a także sprzedaż wysyłkową. Zamówienia do sprzedaży wysyłkowej przyjmuję właśnie ja, które odbieram z naszej strony internetowej. Jestem najstarszym pracownikiem naszego zakładu, oprócz mnie jest jeszcze trzech handlowców, w biurze księgowa i sekretarka Małgosia i oczywiście nasz szef. Na hali magazynowej pracują cztery osoby, które zajmują się rozładunkami przychodzących urządzeń oraz przygotowaniem zakupionego towaru przez klienta do odbioru.Sprzedaż wysyłkową bezpośrednio do adresata, po wcześniejszym odpowiednio zapakowanym towarem przekazujemy przesyłkę firmie kurierskiej, z którą współpracujemy już od kilku lat i nigdy nie mieliśmy żadnych problemów. Dwa tygodnie temu ze strony internetowej odebrałem zamówienie na pralkę automatyczną znanej i popularnej firmy z certyfikatem pięcio letniej przedłużonej gwarancji. Wszystko poszło jak zwykle, po wcześniejszym sprawdzeniu urządzenia czy jest w bardzo dobrym stanie wszadziłem instrukcje obsługi i gwarancje do pudła z pralką, a następnie zakleiłem karton i przesyłka pojechała do klienta. Po dwóch dniach na naszej stronie internetowej był bardzo nieprzyjemny wpis, że jesteśmy złą i nieodpowiednią firmą, bo nawet nie umiemy zapakować pralki i włożyć do środka dokumentów to znaczy gwarancji, którą na pewno zapakowałem. Następnym krokiem klienta był telefon do samego szefa i oczywiście skarga na mnie, że jestem nieodpowiedzialny i tym podobne obelgi wobec mnie. Po rozmowie u szefa i wytłumaczeniu, że na pewno zapakowałem wszystko, wróciłem do siebie i do swoich obowiązków. Dwa dni później zostałem wezwany do szefa, nogi mi się ugięły i zrobiło mi się gorąco, po wejściu do gabinetu właściciel oznajmił mi, że to była pomyłka i żona klienta zadzwoniła, że gwarancja się znalazła ich mały syn wziął ją i schował sobie do swoich zabawek, przy sprzątaniu pokoju znalazła ją żona klienta bardzo mnie przeprasza za męża, który jest bardzo nerwowy i wybuchowy. Przeprosiny przyjąłem bo wiedziałem, że ja wszystko zapakowałem. Jest to tylko jedna z historii, takich zdarzeń jest bardzo dużo, ale o innych napiszę przy innej okazji.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz