Od małego dziecka, od momentu, w którym ukończyłam 8 lat interesuję
się gotowaniem. A w zasadzie tylko jedną jego częścią. A są nią wszelkiego
rodzaju wypieki. Uwielbiam piec torty, a jeszcze większą przyjemnością jest ich
ozdabianie. Jest to pole, na którym cukiernik naprawdę może się wykazać. Myślę,
że zamiłowanie do słodyczy jest w mojej rodzinie od lat. Gdy byłam mała
przyglądałam się mamie i babci, potem próbowałam sama. Najpierw dla rodzeństwa
i rodziców, potem dla rodziny, znajomych. Ciasta były coraz lepsze. Nigdy na
tym nie zarabiałam, bo było to po prostu moje hobby i jakoś nie wiązałam z tym
przyszłości. Jednak kiedy straciłam pracę w korporacji zdałam sobie sprawę, że
ta praca to nie była przyjemność, a przymus. W sensie: muszę pracować, żeby się
utrzymać. Dzisiaj podchodzę to tego trochę inaczej. Kiedyś ktoś mądry mi
powiedział: „rób to co kochasz, a nigdy nie będziesz pracować”. Zrozumiałam to
dopiero wtedy kiedy straciłam pracę. Postanowiłam założyć swoją cukiernie.
Powiedziałam sobie, że jeśli nie wyjdzie to wrócę do „papierkowej roboty”.
Cukiernia prosperuje już dwa lata i ma się dobrze. Największy ruch jest podczas
przedświątecznej sprzedaży. Wtedy jest największy ruch i zapotrzebowanie na
pierniczki. W sumie to największą radość pieczenia sprawiają mi właśnie te
produkty. Miło jest pomyśleć potem, że moje wypieki znajdują się na tylu świątecznych
stołach i cieszą podniebienia tylu osób. Cieszę się, że wtedy kiedy mogłam coś
zmienić w swoim życiu podjęłam właściwą decyzję, w sprzedaży wyrobów cukierniczych.
czwartek, 31 grudnia 2015
wtorek, 22 grudnia 2015
Prawdziwe marzenia.
Mam 35 lat, pracuję w dużej międzynarodowej firmie. Mam
żonę, dziecko i wymarzony dom na obrzeżach miasta. Pochodzę z rozbitej rodziny.
Jako dziecko zawsze marzyłem o prawdziwych Świętach. Takich rodzinnych z
choinką, prezentami, kolędami i oczywiście opłatkiem. Tak. Tego brakowało mi
najbardziej. Tego, żeby cała rodzina była szczęśliwa, uśmiechnięta, żyła w
zgodzie i zawsze się wspierała. Wtedy powiedziałem sobie, że jak dorosnę założę
własną rodzinę, której nigdy nie zawiodę. Będę z nią mimo wszystko. I… udało się.
Mam wspaniałą rodzinę, która jest szczęśliwa. W końcu spełniłem swoje
największe marzenie. Co roku mamy taką prawdziwą wigilię. Niczego na niej nie
brakuje. Jak tradycja nakazuje z samego rana 24 grudnia jadę z synkiem po
drzewko bożonarodzeniowe. Wybieramy i kupujemy to najpiękniejsze. Po powrocie
do domu całą rodziną ubieramy choinkę. Są na niej lampki i bombki, które
kupiliśmy wcześniej. Ci sprzedawcy w sklepach są naprawdę bardzo mili. Zawsze
są w stanie doradzić jaki kolor i wzór najbardziej pasuje. Naprawdę mają wprawę
w tej sprzedaży „świątecznej”. Wieczorem
zasiadamy do wigilijnego stołu. Wszyscy odświętnie ubrani. Pod choinką jest
mnóstwo prezentów, a w powietrzu unosi się zapach cynamonu i pomarańczy. Tak
jak podania ludowe nakazują, na stole znajduje się 12 potraw, sianko i puste
miejsce dla niespodziewanego gościa. Gdy pierwsza gwiazdka na niebie zagości
zasiadamy do kolacji. Potem jest rozpakowywanie prezentów. Cieszą się z nich
nie tylko dzieciaki, ale również i my, dorośli. Dla mnie to powrót do
dzieciństwa i jestem wdzięczny losowi, że dał mi tak wspaniałą rodzinę.
Przygotowania do świąt.
Święta… jest to wyjątkowy czas spotykania się z rodziną,
znajomymi, przyjaciółmi. Dzielimy się wtedy z nimi swoją radością i
obdarowujemy się prezentami. W mojej rodzinie ten czas od zawsze był wyjątkowy.
Mówi się, że czuję się jego zapach. To prawda, okres świąteczny ma ten
charakterystyczny spokój i harmonię, którą odczuwają wszyscy. Przez wiele lat
wykształciły się u nas tradycje, bez których teraz te święta nie mogłyby się odbyć.
Każdy z nas ma jakieś, które panują w rodzinie od lat. U mnie przyjęło się, że
w weekend przed świętami wszyscy udajemy się na zakupy. Głównie kobiety (bez
dzieci i mężów). Najpierw idziemy na tzw. shopping. Jest to idealna okazja do
zakupów szczególnie, że zazwyczaj w tym czasie jest popularnie nazywany „black
friday”. Szał zakupów. Wybieramy sobie stroje na Święta Bożego Narodzenia .
Pierwsza kreacja jest zawsze bardzo szykowna, natomiast druga bardziej balowa. Oczywiście
potem, którąś z nich sprzedajemy. Nazywamy to naszą sprzedażą świąteczną. Trzy
dni przed świętami spotykamy się w domu, którejś z nas. Co roku w innym.
Pieczemy wtedy pierniczki, ciasta, ciasteczka. Dzieci zawsze pieką coś co można
zawiesić na choinkę. Cały ten dzień spędzamy we wspólnym gronie. Odczuwalne jest
już to ciepło zbliżających się „dużymi krokami” Świąt Bożego Narodzenia. Potem
wracamy do swoich domów wraz z puszką pełną słodyczy, które ozdobiły nasze
pociechy. Kiedy nadchodzi ten szczególny dzień wszyscy spotykamy się przy
jednym stole, łamiemy się opłatkiem składając sobie życzenia. Śpiewamy kolędy.
Każdemu z Was życzę tego rodzinnego stołu w tym dniu, bo to jest najważniejsze.
środa, 16 grudnia 2015
Mikołajkowe prezenty.
Do świąt bożego narodzenia pozostało nam już tylko dwa tygodnie, a bardzo wiele osób niema jeszcze prezentów dla najbliższych, u nas w Polsce i pewnie też na całym świecie jest taka tradycja, że wszyscy obdarowują się prezentami, które zostawiamy sobie pod choinką. Uwierzcie mi, że ja też mam ten problem, pracuje bardzo długo w pracy, ponieważ jestem przedstawicielem handlowym w dużej spółce, która sprzedaje artykuły gospodarstwa domowego. Moja praca polega na tym, żebym jak najwięcej sprzedał sprzętu, ponieważ mam płacone od prowizji, im więcej sprzedam tym mam większą wypłatę. Przed każdymi świętami u nas w hurtowni jest bardzo duży ruch, bo wiele osób na prezent pod choinkę kupuje sprzęty gospodarstwa domowego, lecz ja nie mogę tego kupić dla swojej żony, ponieważ ona ma je wszystkie w domu. Postanowiłem, że zakupy świąteczne zrobię przez internet, przy komputerze spędziłem dwie godziny na wyszukiwaniu prezentu dla mojej żony, w końcu wybrałem najbardziej odpowiedni prezent, był to komplet na zimę czapka, szalik oraz rękawiczki, do tego wybrałem dobrej klasy kosmetyki. Wszystkie te produkty zamówiłem przez portal internetowy allegro, a konto na allegro miałem założone, a adres na, który miała dotrzeć przesyłka podałem siedzibę firmy gdzie pracuje. Przesyłka dotarła do mnie przed świętami, odpowiednio ją zapakowałem i na święta mogłem czekać w spokoju. Podczas świąt bożego narodzenia moja żona była w bardzo dobrym humorze, ponieważ trafiłem z prezentem w dziesiątkę, okazało się również, że żona prezent dla mnie kupiła przez allegro, sprzedaż internetowa jest niezastąpiona..
Prezenty świąteczne.
W Polsce obchodzimy dwa największe święta w jednym roku, są to święta wielkiej nocy, oraz bożego narodzenia. Przed każdymi świętami wszyscy ludzie są bardzo zagonieni i na nic nie mają czasu, oprócz przedświątecznych porządków, najwięcej czasu poświęcają zakupom. W tym okresie obroty sprzedaży sięgają zenitu. Największym zainteresowaniem cieszą się sklepy ze słodyczami, ponieważ jest święty Mikołaj oraz choinka. Pod choinką lubimy zostawiać sobie przeróżne prezenty, najczęściej są to, dla najbliższych kosmetyki lub biżuteria, oraz dla pozostałych domowników bielizna, skarpety, szale, czapki oraz wiele innych drobnych upominków. Nie możemy zapomnieć o drobnym sprzęcie elektronicznym, do nich zaliczamy gry komputerowe, konsole, telefony, pamięci przenośne oraz różne płyty CD. Z przed świątecznej sprzedaży najbardziej cieszą się duże galerie i centra handlowe, ponieważ w dużym sklepie mamy każdy asortyment w jednym budynku. Największym mankamentem tych zakupów jest różnorodność produktów i niezdecydowanie kupującego, który produkt ma wybrać, najbardziej niezdecydowanymi osobami są kobiety. Opowiadam wam to z własnego doświadczenia, ponieważ jestem pracownikiem takiej galerii handlowej, w dużej sieciówce kosmetycznej i perfumeryjnej na stanowisku sprzedawca, i codziennie widuje jak kobiety są niezdecydowane przy zakupach, najchętniej kupowały by wszystko. Najjaśniejszym przykładem jest taka to sytuacja, do sklepu weszło prawdopodobnie małżeństwo, zastanawiali się nad wyborem trzech rodzaji perfum, dziewczyna nie mogła się zdecydować, które ma wybrać, bo wszystkie jej się podobały, a pan chciał kupić jej tylko jedne. Po godzinie rozmów i negocjacji kobieta wyszła ze sklepu z tylko dwoma flakonikami perfum. Mąż był bardzo niezadowolony z tych zakupów, ponieważ on za nie musiał zapłacić, a do tanich nie należały, lecz czego nie robimy dla najbliższych nam osób. Całą przedświąteczną sprzedaż i kupno wynagradzają nam same święta, gdzie przy wigilijnym stole w obecności całej rodziny i rozmowach oraz śpiewaniu kolęd zapominamy o wszystkich problemach.
Szkółka leśna.
Dla wielu osób w Polsce, a nawet na całym świecie święta bożego narodzenia to są magiczne święta. Wszyscy z niecierpliwością oczekują na pierwszą gwiazdkę, następnie siadają do wieczerzy wigilijnej i łamaniem się opłatkiem, oraz śpiewaniem kolęd. Najważniejszym rekwizytem świąt bożego narodzenia jest choinka, bez tego rekwizytu to nie były by święta, każdy z nas od najmłodszych lat szukał pod choinką zawsze prezentów od świętego Mikołaja. Na wstępie mojego bloga napisałem kilka słów o świętach, ponieważ chciałem napisać o sprzedażach choinek. Mieszkam z rodzicami na obrzeżach dużego miasta województwa Podkarpackiego, mój ojciec jest leśniczym w nadleśnictwie w powiacie Gorlickim, a ja jestem pomocnikiem leśniczego. Pod opieką mamy 50 hektarowy obszar lasu. Do dyspozycji mamy samochód terenowy oraz mieszkanie służbowe na skraju lasu, prowadzimy też szkółkę leśną, na której co roku sadzimy nowe drzewka, najważniejszą działalnością szkółki jest sprzedaż choinek. Przed każdymi świętami bożego narodzenia mamy bardzo dużo pracy, ponieważ musimy realizować wszystkie zamówienia sprzedaży choinek, które przyjmujemy przez cały rok. Najlepszym i największym klientem jest znana rozgłośnia radiowa, która jest stacją ogólnopolską. Sprzedajemy im bardzo dużo choinek, i mamy podpisaną umowę na 25 lat. W listopadzie zatrudniamy dodatkowo dwie osoby do wycinki młodych drzewek i przygotowaniem ich do sprzedaży. Transport wysyłamy codziennie przez 25 dni roboczych, na samochód ładujemy 50 sztuk ładnych drzewek. Nie zapominamy również o odbiorcach indywidualnych, oni również mogą u nas kupić młode drzewko. Nasze nadleśnictwo od kilku lat funduje żywe choinki do pięciu domów dziecka i czterech domów spokojnej jesieni. Co roku ja mam ten zaszczyt zawozić i przekazywać świąteczne drzewka. Bardzo dużą radość mi sprawia przekazywać te dary i widzieć radość tych dzieci, a także ludzi dorosłych. Choinka może nie jest bardzo drogim prezentem, lecz jest niezastąpionym symbolem świąt bożego narodzenia.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Sprzedaż baniek.
Święta bożego narodzenia są to święta bardzo rodzinne, gdzie spotykamy się w rodzinnym gronie, składamy sobie życzenia i łamiemy się opłatkami, oraz wspólnie śpiewamy kolędy. Podczas wieczerzy wigilijnej wspominamy miniony rok opowiadamy sobie historie, które przeżyliśmy w ostatnim czasie. Pięć lat temu podczas takich świąt wpadłem na genialny pomysł, aby własnoręcznie malować i sprzedawać bańki na choinki. Znalazłem w internecie producenta baniek choinkowych, skontaktowałem się z przedstawicielem handlowym i zamówiłem pierwszą partię ozdób świątecznych. Pomalowanie pierwszych baniek zajęło mi trochę więcej czasu niż powinno, ponieważ musiałem przypomnieć sobie szkołę średnią, gdzie na zajęciach rysunku malowaliśmy takie rysunki. Na pierwszych bombkach namalowałem rekwizyty związane z świętami bożego narodzenia, były to gwiazdy, śnieżki, mikołaje, bałwanki, choinki oraz wiele innych wizerunków. Po narysowaniu całą bańkę pomalowałem lakierem bezbarwnym w celu utrwalenia namalowanego rysunku i ładnej estetyki. Moje rękodzieła podobały się wszystkim domownikom. Założyłem sobie na portalu internetowym allegro stronę, porobiłem zdjęcia i wystawiłem je na sprzedaż. Ku mojemu zdziwieniu zainteresowanie było bardzo duże, zamówień miałem sporo. Każdą zamówioną paczkę starannie zapakowałem w podwójny karton i przesyłką kurierską wysyłałem do odbiorcy. Z każdym dniem zamówień mi przybywa i maluje też na życzenie klienta, czyli drogą e-mail dostaje rysunek do namalowania, jeśli tylko jestem w stanie namalować, to spełniam to zamówienie. Malowanie i sprzedaż internetowa idzie mi bardzo dobrze, do tego stopnia, że musiałem zatrudnić dwie osoby do pomocy, ponieważ sam nie dawałem sobie rady. Dzięki świętom bożego narodzenia ja mam bardzo dobrą pracę i jestem spełniony , ponieważ bardzo lubię malować i przynosi mi to korzyści materialne ze sprzedaży baniek na choinki..
sobota, 12 grudnia 2015
Stroiki świąteczne.
Gdy nadchodzą każde święta moi rodzice chodzą do lasu, zbierają najładniejsze fragmenty choinek, przynoszą je do domu i robią z nich stroiki na stoły świąteczne, na domy mieszkalne i na ogrodzenia. Jest to bardzo dobre zajęcie w naszym regionie gdzie mieszkamy. Nasza miejscowość położona jest w południowo-wschodniej części małopolski, gdzie o pracę jest bardzo trudno, a moi rodzice są już na wcześniejszej emeryturze. Tata z dużych gałęzi przycina na mniejsze i uplata z nich stroiki, a mama ubiera i przyozdabia je w bańki, świece, wstążki, kokardy i wiele innych przedmiotów ozdobnych. Od pewnego czasu ja im też pomagam, ponieważ jestem po technikum informatycznym i na komputerze się bardzo dobrze znam, to założyłem sobie konto na portalu internetowym allegro, świece, bańki i inne potrzebne rzeczy zamawiam przez allegro, bo można je kupić dużo taniej niż w sklepie lub na bazarze. Wszystkie wyprodukowane stroiki świąteczne rodzice jadą dwa razy w tygodniu, w środę i piątek na pobliski jarmark, aby je sprzedać. Ja między czasie wpadłem na genialny pomysł, zacząłem szukać potencjalnych nabywców na nasze przedmioty w internecie. Zamieściłem ogłoszenie na portalu internetowym allegro, że mam do sprzedania stroiki świąteczne i potencjalnych zainteresowanych proszę o kontakt drogą telefoniczną lub e-mail. Po około tygodnia dostałem wiadomość na moją pocztę, że jest zainteresowany klient z centralnej polski na nasze stroiki. Na nadchodzące święta przyjąłem zamówienie na 80 stroików, pierwszy transport zawiozłem do odbiorcy osobiście, aby omówić ewentualny kontrakt sprzedaży na przyśłość. Hurtownik był bardzo zadowolony z jakości moich stroików, dogadaliśmy się, że jeśli towar sprzeda się dobrze to na następne święta zamówi u mnie taką samą partię stroików świątecznych, zgodziłem się, podziękowałem, wsiadłem do samochodu i odjechałem do domu. Współpraca z hurtownią z centralnej polski jest kontynuowana, sprzedaż świątecznych stroików trwa do dziś, zamówień przybywa, że ledwo się wyrabiamy, przed każdymi świętami mamy bardzo dużo pracy. W obecnych czasach przez internet można sprzedać wszystko w bardzo krótkim czasie..
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Zabawki z dziecinstwa.
Opowiem wam historię, która miała miejsce kilka lat wcześniej, pracowałem wówczas i nadal pracuje w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągowym na stanowisku informatyk. Do moich obowiązków należy zamieszczać na stronie internetowej wszystkich informacji na temat naszego zakładu oraz innych wiadomości. Ponadto wystawiam na portalu allegro wszystkie przedmioty na sprzedaż, która firma potrzebuje się pozbyć ze swojego magazynu, oprócz tego do moich obowiązków należy konserwacja i naprawa wszystkich urządzeń elektronicznych wraz z komputerami. Pracuje codziennie w ośmio-godzinnym systemie pracy, od poniedziałku do piątku, wszystkie soboty i niedziele mam wolne i dlatego mam bardzo dużo wolnego czasu. Mieszkam na peryferiach dużego miasta w jednorodzinnym domku wraz z rodzicami i młodszą siostrą, posiadamy dwudziesto-arową działkę, na której znajduje się budynek gospodarczy w którym znajduje się warsztat stolarski, który mój tata odziedziczył po swoim ojcu, lecz już od kilku lat jest warsztat zamknięty. W wolnych chwilach idę sobie do pracowni stolarskiej i zaczynam sobie przypominać jak pomagałem kiedyś ojcu w produkcji mebli pokojowych i kuchennych. Na początku swojego majsterkowania zacząłem od prostych zabawek z drewna, były to wozy drabiniaste, taczki, konie na biegunach, oraz wiele innych zabawek z mojego dzieciństwa. Wszystkie moje przedmioty były zrobione bardzo starannie i solidnie, ponieważ produkowałem nie na ilość tylko na jakość. Przez całą zimę naprodukowałem tych przedmiotów bardzo dużo i nie miałem gdzie tych zabawek magazynować, moja siostra doradziła mi, abym zaczął sprzedawać wszystkie zabawki przez internet, pomysł był bardzo dobry, otworzyłem sobie na portalu internetowym allegro własną stronę i zamieściłem wszystkie przedmioty na sprzedaż. Ku mojemu zdziwieniu zainteresowanie moimi zabawkami było bardzo duże, wszystko sprzedało się bardzo szybko, nawiązałem kontakt z hurtownią, która zaopatruje szkoły i przedszkola w pomoce naukowe, zlecili mi, abym to dla nich produkował cały asortyment i podpisaliśmy na początek umowę na jeden rok. Obecnie nadal pracuje tam gdzie pracowałem, jedynie mój tata produkuje pomoce naukowe i sprzedaje je, a ja mu w tym pomagam, współpraca przynosi nam bardzo dobre zyski.
Sprzedaż staroci.
W naszym kraju, a nawet na całym świecie sprzedaż internetowa jest na porządku dziennym, kupujemy i sprzedajemy prawie wszystko co nadaje się jeszcze do użytku, począwszy od nowych i pięknych rzeczy, a skończywszy na starych i zużytych przedmiotach. Każda osoba na portalu internetowym allegro, lub na innym może sobie założyć własną stronę i na niej zamieścić każdy towar na sprzedaż. Między innymi zrobiłem, też i ja, odziedziczyłem po swoich dziadkach stary dom, który nadawał się tylko do rozbiórki. Przed rozebraniem poszedłem do domu i oglądałem go od środka, chodziłem po piwnicach, pokojach i w końcu trafiłem na strych. Na poddaszu znajdowało się bardzo dużo przedmiotów, które dziadkowie gromadzili chyba przez dwa pokolenia, było tam bardzo dużo starych mebli, kredens, komoda, krzesła kufry, skrzynie oraz kilka starych zegarów, tych przedmiotów było bardzo dużo. Postanowiłem przed rozbiórką domu wszystkie te rzeczy posegregować, dobre przedmioty pozostawić, a zniszczone i nienadające się do użytku wyrzucić. Wraz z synem zaczęliśmy robić porządek na strychu, zajęło nam to bardzo długo, około miesiąca, pracowaliśmy codziennie po pracy. Wszystkie dobre przedmioty magazynowaliśmy w jednym pokoju na dole budynku, a pozostałe przedmioty wrzuciliśmy do zamówionego przeze mnie kontenera i wywiezione na wysypisko śmieci. Zegary były w bardzo dobrym stanie, lecz zepsute. Postanowiłem je naprawić i zaniosłem je do zegarmistrza, zegarmistrz zdziwił się, że takie cuda się uchowały, bo mają bardzo dużą wartość. Po naprawie i odrestaurowaniu zegarów postawiłem je sobie w salonie mojego domu. Pozostałe meble dałem do renowacji i wystawiłem na sprzedaż na portalu internetowym allegro. Sprzedaż internetowa poszła mi bardzo sprawnie, jedne przedmioty sprzedawałem, a na ich miejsce wystawiałem następne. Po około dwóch kwartałach moja sprzedaż została zakończona i wszystkie niepotrzebne rzeczy po moich dziadkach zostały sprzedane, a mnie uzbierała się dosyć spora suma pieniędzy, którą przeznaczyłem na budowę domu dla mojego syna, a stojące zegary w moim domu przypominają mi piękne chwile spędzone z moimi dziadkami.
niedziela, 6 grudnia 2015
Sprzedaż sprzętu sportowego.
Na początku dwudziestego pierwszego wieku, sporty zimowe zajmują bardzo wysokie miejsce w rankingu najbardziej popularnych zajęć. Bardzo dużo osób w wolnych dniach od pracy uprawia sporty zimowe, do najbardziej popularnych konkurencji narciarskich zaliczamy biegi na nartach oraz skoki, lecz największym zainteresowaniem cięszą się zjazdy na nartach. Przy każdym wyciągu orczykowym, lub krzesełkowym są wypożyczalnie sprzętu zimowego, lecz każdy chce mieć swój prywatny sprzęt narciarski. Dlatego też, postanowiłem założyć sklep internetowy z akcesoriami do uprawy sportów zimowych. Pierwszy sprzęt zimowy zacząłem sprowadzać z Niemiec zachodnich, miałem tam swojego człowieka, który mi organizował cały materiał, ponieważ pracował tam 15 lat i bardzo dobrze znał język zachodnich sąsiadów. Kupowaliśmy sprzęt narciarski na giełdach, bazarach, a także z różnych wystawek, które organizowali Niemcy, na początek była to najlepsza okazja do dobrego i szybkiego zarobku. Na portalu internetowym allegro założyłem sobie własną strone, porobiłem zdjęcia wszystkich sprzętów i zacząłem sprzedaż. W pierwszej fazie sprzedaży dużego zainteresowania nie było, lecz z miesiąca na miesiąc sprzedaż mi rosła, sprowadzałem coraz lepszy towar. Obecnie mam bardzo dużo nowego sprzętu zimowego, począwszy od rękawic, a skończywszy na nartach, czy łyżwach, lecz mam też bardzo dużo sprzętu używanego dla mniej zamorznych osób. Sprzedaż internetowa przynosi mi całkiem dobre korzyści materialne, była to najlepsza decyzja w moim życiu, lecz jest coraz ciężej zdobyć nowego klienta, ponieważ nasz rymek jest nasycony różnymi akcesoriami.
wtorek, 1 grudnia 2015
Drogeria.
W ostatnich latach minionego stulecia, po obaleniu poprzedniego ustroju w dziedzinie sprzedaży bardzo dużo się zmieniło, aby sprzedać jaki kolwiek towar,trzeba się dobrze napracować. W latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku zacząłem moją przygodę w dziedzinie handlu od sprzedawania środków czystości i kosmetyków na straganie na placu targowym. Obecnie mam na placu targowym w moim mieście w którym mieszkam, duże owoczesne stoisko handlowe z kosmetykami, takzwaną drogerię. Sprzedaż idzie coraz ciężej, ponieważ przez te wszystkie lata powstało bardzo dużo sklepów z takimi samymi artykułami, co ja sprzedaje. Kilka lat wstecz wysłałem swoje dwie pracownice na szkolenie do firmy Mobilis TEAM, która zajmuje się podnoszeniem kwalifikacji pracowników w dziedzinie sprzedaży i marketingu. Szkolenie to przyniosło zamieżony rezultat, moje pracownice zostały bardzo dobrze wyszkolone i przygotowane do sprzedaży i pracą w miejscu publicznym z różnymi osobami. . W ostatnim roku mojej działalności gospodarczej powiększyłem swoją sprzedaż. Na portalu internetowym allegro założyłem stronę internetową, z wizerunkiem mojej firmy i moimi artykułami chemii gospodarczej i kosmetykami. Wszystkie zamówienia internetowe, są realizowane w trybie natychmiastowym. Uczulam moje pracownice, że towar zamówiony przez internet jest realizowany w pierwszej kolejności Sprzedaż internetowa przynosi bardzo dobre korzyści materialne, lecz trzeba tego trochę więcej sprzedać, no i jest więcej pracy, bo trzeba towar zapakować i wysłać do klienta. Sklep kosmetyczny to moje całe życie, oddany jestem mu, to on wyżywił moją rodzinę i wykształcił moje dzieci na praworządnych obywateli, dzięki temu sklepowi ja też czuję się spełniony i realizuje swoje marzenia z lat dziecinnych, bo bardzo chciałem być sprzedawcą w dużym sklepie.
wtorek, 24 listopada 2015
Szkolenie pracownic.
Mobilis TEAM jest to bardzo dobrze działająca firma na Polskim rynku, zajmuje się wdrażaniem, dystrybucją, szkoleniem pracowników w dziedzinie sprzedaży oraz marketingiem. Na naszym rynku działa od kilkunastu lat z bardzo dobrymi wynikami. Na początku mojego wpisu napisałem kilka słów o firmie Mobilis TEAM, ponieważ chciałem opisać moją historię, która miała miejsce dwa lata temu. Jestem właścicielem pięciu sklepów spożywczych oraz chemii gospodarczej, zatrudniam dwanaście osób, osiem ekspedientek oraz cztery osoby do pomocy i transportu. Od kilku lat w naszym mieście powstaje coraz więcej sklepów wielko-powierzchniowych, tak zwanych marketów, mają konkurencyjne ceny i przedewszystkim bardzo zróżnicowany towar i dla tego większa część kupujących osób wybiera duże sklepy sieciowe. Wszystkie małe sklepy borykają się z bardzo małymi obrotami sprzedaży i działamy na granicy opłacalności. Od pewnego czasu zastanawiałem się, czy nie pozamykać tych moich sklepów, lecz bardzo było mi żal pracowników, ponieważ znamy się bardzo długo i są dobrymi pracownikami, choć nie są po szkole handlowej. Pewnego dnia wyczytałem w internecie, że są takie firmy na Polskim rynku, które zajmują się szkoleniami pracowników w dziedzinie sprzedaży i marketingu. Wybrałem najbardziej mi odpowiednią firmę z ogłoszeń i wysłałem cztery pracownice na szkolenie do siedziby firmy Mobilis TEAM. Po ukończeniu kursu i powrocie pracownic do pracy, na początku nic się nie zmieniło, obroty jak były małe tak są nadal, zmieniło się tyle, że pracownice po tym szkoleniu bardzo dobrze się komunikują i zachęcają klientów do zakupów w naszych sklepach. Po pół rocznym okresie cyfry na rozliczeniu okresowym podniosły się o dwadzieścia procent, z tego powodu byłem bardzo zadowolony. Postanowiłem od razu pozostałe pracownice wysłać na szkolenie w dziedzinie sprzedaży i marketingu do tej samej firmy. Na obecny czas moje sklepy przynoszą nie bardzo duże dochody, lecz systematycznie w małych procentach pną się w górę. W moim przypadku była to bardzo dobra decyzja, aby wysłać pracowników na szkolenia w dziedzinie sprzedaży.
Sznurkowy interes.
Historia ta zdarzyła się kilka lat temu, pracowałem wtedy jako sprzedawca w prywatnym sklepie akcesoriami sanitarnymi oraz częściami wodociągowymi i kanalizacyjnymi, w tak zwanym sklepie hydraulicznym. Pracę miałem bardzo dobrą, sprzedaż szła mi bardzo dobrze, miałem bardzo dużo swoich stałych klientów, zamówienia przyjmowałem od kilku stałych firm z branży budowlanej, właściciel sklepu był ze mnie bardzo zadowolony, ponieważ miałem największą sprzedaż wśród handlowców, a było nas czterech. Pewnego dnia do sklepu przyszła pani, aby kupić wiszący kwietnik ze sznurka, niestety takiego asortymentu to myśmy nie mieli. Po powrocie do domu dużo myślałem o tych kwietnikach, przypomniała mi się szkoła podstawowa, gdzie na zajęciach praktyczno-technicznych uczyliśmy się robić ze sznurków różne przedmioty. Na początku uczyliśmy się robić paski, wiszące kwietniki, abażury, a także makaty i kilimy na ściany. Następnego dnia kupiłem sobie rolkę sznurka i zacząłem sobie przypominać jak się robiło kwietnik w szkole podstawowej, ku mojemu zdziwieniu poszło mi to bardzo szybko i wyglądało bardzo ładnie.
Przez kilka wieczorów zrobiłem ich jeszcze kilka, a następnie farbowałem je w gorącej farbie na różne kolory. Po dwóch miesiącach miałem tego narobione bardzo dużo, wyrobiłem całą rolkę sznurka, następnie wpadłem na pomysł, aby je sprzedawać przez allegro. Założyłem sobie stronę internetową i wszystkie moje ręczne roboty wystawiłem na sprzedaż na allegro. Na początku dużego zainteresowania nie było, lecz po kilku tygodniach dostałem pierwsze zamówienie, przesyłką kurierską wysłałem zamówienie do osoby zamawiającej, a pierwsze zarobione pieniądze ze sprzedaży odłożyłem do skarbonki na szczęście. Ja wyrabiałem coraz to inne przedmioty ze sznurka, a sprzedaż powiększała mi się z każdym dniem. Po jednym roku musiałem zwolnić się z pracy w sklepie hydraulicznym, ponieważ otworzyłem sobie własną działalność gospodarczą Założyłem sobie własny sklep z wyrobami ze sznurka, Obecnie zatrudniam trzy osoby, sznurkowy biznes przynosi bardzo dobre zyski, sprzedajemy coraz to różne przedmioty, nadal prowadzimy sprzedaż internetową, a ten strzał okazał się bardzo dobry..
Przez kilka wieczorów zrobiłem ich jeszcze kilka, a następnie farbowałem je w gorącej farbie na różne kolory. Po dwóch miesiącach miałem tego narobione bardzo dużo, wyrobiłem całą rolkę sznurka, następnie wpadłem na pomysł, aby je sprzedawać przez allegro. Założyłem sobie stronę internetową i wszystkie moje ręczne roboty wystawiłem na sprzedaż na allegro. Na początku dużego zainteresowania nie było, lecz po kilku tygodniach dostałem pierwsze zamówienie, przesyłką kurierską wysłałem zamówienie do osoby zamawiającej, a pierwsze zarobione pieniądze ze sprzedaży odłożyłem do skarbonki na szczęście. Ja wyrabiałem coraz to inne przedmioty ze sznurka, a sprzedaż powiększała mi się z każdym dniem. Po jednym roku musiałem zwolnić się z pracy w sklepie hydraulicznym, ponieważ otworzyłem sobie własną działalność gospodarczą Założyłem sobie własny sklep z wyrobami ze sznurka, Obecnie zatrudniam trzy osoby, sznurkowy biznes przynosi bardzo dobre zyski, sprzedajemy coraz to różne przedmioty, nadal prowadzimy sprzedaż internetową, a ten strzał okazał się bardzo dobry..
wtorek, 17 listopada 2015
Meble z allegro.
W obecnych czasach zakupy przez internet są na porządku dziennym, więc i ja postanowiłem skorzystać z tej nowości dwudziestego pierwszego wieku i kupić coś na allegro. Remontowałem córce pokój, ponieważ w był w bardzo kiepskim stanie. Pomalowałem ściany i sufit, położyłem nowe panele na podłodze. Dużą szafę i łóżko postanowiliśmy kupić przez internet, ponieważ po sklepach meblowych nic takiego nie było, a córka upatrzyła sobie w internecie odpowiednie meble, które jej się bardzo podobały. Szafę zamówiliśmy u jednego producenta, a łóżko u drugiego, na zamówiony towar trzeba było poczekać do siedmiu dni roboczych. Płatność za meble zakupione na allegro były przy odbiorze, po wcześniejszym oglądnięciu produktu, czy szafa nie jest uszkodzona, bo były elementy ze szkła.. Po tygodniu przyszła pierwsza dostawa, okazało się, że było to łóżko, na szafę trzeba było poczekać jeszcze dwa dni. Gdy przesyłka dotarła na miejsce okazało się, że lustro na drzwiach rozsuwanych jest uszkodzone. Porobiliśmy zdjęcia i wysłaliśmy je e-mailem do producenta, a kierowca był świadkiem, że nie była to nasza wina. Odpowiedź przyszła na drugi dzień, mamy meble sobie poskręcać, a drzwi rozsuwane z lustrem przyjdą przesyłką kurierską na koszt producenta. Niezostało mi nic innego, jak tylko wziąć się za skręcanie szafy, z pomocą córki i żony zajęło to nam pięć godzin, ponieważ była to bardzo duża szafa, posiadała trzy dzwi rozsuwane o szerokości trzech metrów. Po zakończeniu skręcania szafy byliśmy trochę zmęczeni, lecz bardzo zadowoleni z naszej pracy. W całej okazałości zakupiona szafa na allegro wyglądała pięknie. Uszkodzony element dotarł do nas po kilku dniach, już w bardzo dobrym stanie, od razu zamieniłem rozsuwane drzwi na nieuszkodzone. Po całym tym zdażeniu przekonałem się, że sprzedaże internetowe są bardzo bezpieczne i nie trzeba się ich obawiać, lecz trzeba zachować wszelką ostrożność.
Sprzedaż na emeryturze.
Od 4 lat jestem na zasłużonej emeryturze, przepracowałem 45 lat w jednym zakładzie pracy, a było to duże przedsiębiorstwo Komunalne. Na początku mojej pracy byłem zwykłym pracownikiem do wszystkiego, choć byłem po zasadniczej szkole zawodowej o specjalności mechanik samochodowy. Przez cały okres mojej pracy przesuwałem się coraz wyżej, aż wkońcu awansowałem na głównego kierownika od transportu, przez cały okres kiedy byłem kierownikiem pośredniczyłem przy sprzedażach. Organizowałem przetargi i przygotowywałem różne produkty do sprzedaży. Najwięcej organizowaliśmy przetargów na samochody, lecz również sprzedawaliśmy przedmioty na przykład betoniarki, rusztowania, barakowozy, podnośniki oraz wózki widłowe. Po przejściu na emeryturę miałem za dużo wolnego czasu i nie miałem co z nim zrobić, żona bardzo się denerwowała i krzyczała na mnie, żebym znalazł sobie jakieś zajęcie, lub poszukał sobie pracy. Od dziecka moją pasją były motocykle, jeździłem po wszystkich zlotach motocyklowych oraz wystawach, jeśli mi tylko czas na to pozwolił. W garażu stoją mi dwie takie maskotki, wypielęgnowane i wychuchane, aż się świecą, lecz nikomu nie pozwalam na nich jeździć, jedynie tylko ja mogę nimi dowodzić Postanowiłem zająć się kupnem i sprzedażą motocykli, samochód miałem, więc po wyszukaniu ogłoszenia sprzedaży motocykla wsiadałem w samochód i jechałem na miejsce postoju pojazdu. Takim sposobem nabywałem jednoślady, a następnie doprowadzałem je do stanu używalności, a następnie wystawiałem na allegro do sprzedaży. Kupowałem też motocykle po wypadkach, rozbierałem je na części i pojedyncze egzemplarze też wystawiałem do sprzedaży na allegro. Takim sposobem dorabiałem sobie do emerytury. Ta moja pasja do motocykli przerodziła się w bardzo dochodowy interes, na sprzedażach zarabiałem coraz więcej pieniędzy, a żona miała święty spokój, bo przez cały dzień mnie nie musiała oglądać.
Papierowy biznes.
Mam 35 lat, mieszkam i pracuje w Tarnowskich Górach. Jestem pracownikiem sklepu z częściami do rowerów, a także z rowerami. Sklep nasz znajduje się w bardzo dobrze położonym miejscu w samym centrum naszego miasta. Przed sklepem mamy duży plac, gdzie nasi klienci mogą sprawdzić swoje zakupione rowery, a także mamy zaplecze serwisowe, gdzie robimy przeglądy gwarancyjne i pogwarancyjne, a także regulujemy wszystkie rowery przed sprzedażą. Ja pracuje w charakterze sprzedawca-handlowiec. Prowadzimy też sprzedaż internetową rowerów, a także części do tych jednośladów. Klient, który zamówi towar przez internet, my go odpowiednio musimy zapakować i zabezpieczyć przed uszkodzeniem i przesyłką kurierską wysyłamy do osoby zamawiającej. Pracujemy po 12 godzin dziennie, po takim dniu mam 2 dni wolnego, więc mam bardzo dużo wolnego czasu. W wolnych chwilach zastanawiałem się jak dobrze spożytkować ten wolny czas. Pewnego dnia zacząłem sprzątać swój pokuj, posegregowałem swoje papiery i stare kolorowe gazety motoryzacyjne, była tego dosyć duża sterta. Od razu przypomniała mi się szkoła podstawowa, gdzie na zajęciach praktyczno-technicznych z kolorowych papierów robiliśmy różne rzeczy. Postanowiłem z tej mojej kolorowej makulatury zrobić coś pożytecznego Pozwijałem kilka gazet w cieniutkie ruloniki i jak z wikliny zacząłem przeplatać małą podstawkę pod zegarek, który mi stał na komodzie. Po skończeniu podstawki dla utrwalenia pomalowałem ją lakierem bezbarwnym, byłem z siebie bardzo dumny. Przez całą zimę narobiłem takich przedmiotów bardzo dużo i niewiedziałem co z tym mam zrobić. Moja siostra doradziła mi, abym te przedmioty wystawił na sprzedaż na allegro. Założyłem sobie konto na allegro, a następnie porobiłem zdjęcia swoich przedmiotów i wystawiłem na sprzedaż. Na pierwszych klientów długo nie trzeba było czekać, pierwsza partia moich przedmiotów sprzedała się bardzo szybko. Postanowiłem powiększyć swój asortyment, zacząłem robić koszyczki, abażury, łabędzie i wiele innych przedmiotów. Sprzedaż szła mi bardzo dobrze i nawet musiałem wciągnąć moją siostrę do współpracy, ponieważ mam coraz więcej zamówień, lecz o tym napisze w następnym wpisie.
poniedziałek, 16 listopada 2015
Wyroby wiklinowe.
W obecnych czasach z pracą jest bardzo ciężko, rynek jest załadowany pracownikami ze wschodniej części Europy, najwięcej jest osób z Ukrainy, Białorusi, Litwy i z pozostałych republik, byłego Związku Radzieckiego. W kraju pozostała garstka ludzi, którzy niechcieli wyjechać na zachodni rynek Europy, obawiali się, że sobie tam nie poradzą, ponieważ nie znali języków obcych. Między innymi byłem też i ja, który nie wyjechałem z kraju, ponieważ widziałem zagraniczny rynek pracy jak jeździłem dużą ciężarówką w ruchu międzynarodowym po całej Europie. W latach dziewięćdziesiątych spotykałem bardzo dużo Polaków pracujących, w różnych firmach w Niemczech i Holandii. Po 15 latach tułaczki i poniewierki po całym kontynencie znudziła mi się jazda tak zwanym tirem i postanowiłem założyć własną działalność gospodarczą. Zaoszczędzone pieniądze postanowiłem zainwestować u nas kraju w rodzinnej miejscowości, gdzie się wychowałem. Budynek gospodarczy przerobiłem na duży magazyn, a obok hali postawiłem nowy budynek, który będzie służył jako sklep, przed budynkiem wybrukowałem duży plac, pod parking na samochody. Po dwóch miesiącach wszystko było gotowe i przystosowane pod sprzedaż, brakowało tylko towarów, lecz miałem wszystko zamówione i lada dzień pierwsza dostawa miała dotrzeć do mnie. Postanowiłem zająć się sprzedażą gotowych produktów z wikliny. Jak pracowałem jako kierowca to bardzo dużo wyrobów z wikliny zawoziliśmy do Niemiec i Holandii , dlatego wiedziałem gdzie takie wyroby z wikliny się produkuje. Pierwszy raz pojechałem osobiście do producenta i podpisaliśmy umowę, na stały odbiór, a wszystkie zamówienia będą się odbywały przez internet. Nadszedł dzień otwarcia sklepu, ja osobiście stanąłem za ladą, jako sprzedawca, dużego ruchu nie było, lecz sporo było osób oglądających i ciekawskich. Udało mi się sprzedać kilkanaście produktów z wikliny. Założyłem sobie stronę internetową ze swoimi produktami i po kilku tygodniach też miałem zamówienia sprzedaży, i przesyłką kurierską wysyłałem do klienta. Po jednym roku sklep zaczął przynosić coraz większe zyski. Odnowiłem też stare kontakty z zagranicy i zacząłem wysyłać meble ratanowe, wiklinowe do Niemiec i Holandii, wszystkie te operacje odbywały się przez stronę internetową, sprzedawałem coraz więcej. Bardzo dużo zamówień, które realizuje pochodzą ze strony internetowej, która jest nawiększym wynalazkiem dwudziestego wieku, sprzedaże internetowe przynoszą bardzo duże korzyści.
poniedziałek, 9 listopada 2015
Zakup pieca.
Opowiem wam moją historię która przytrafiła mi się ponad rok temu. Mieszkam w miejscowości Kępno w województwie Poznańskim w małym domku jednorodzinnym wraz z rodzicami i starszą siostrą. Rodzice pracują na 15 hektarowym gospodarstwie rolnym, moja siostra studiuje ekonomie i zarządzanie w Poznaniu, a ja pracuje w dużej hurtowni ze sprzętem elektronicznym, jako sprzedawca. Do moich obowiązków należy obsługa klienta, oraz przyjmowanie zamówień ze strony internetowej oraz wysłanie zamówionego towaru do osoby zamawiającej. W tej hurtowni ze sprzętem elektronicznym pracuje już cztery lata, na pracę nie narzekam, pensje mam bardzo dobrą i jeszcze mam dodatkową premie za sprzedaż internetową. Polega ona na tym, że jeśli przekroczymy miesięczny obrót to szef nas wynagradza w postaci premii finansowej. Na mój temat to już tyle, wracając do sedna sprawy to było to tak. Rok temu postanowiłem sobie zremontować swoją łazienkę. Na początku poszukałem ogłoszeń w internecie firm które zajmują się remontami, a następnie udałem się do właścicieli na wstępne rozmowy wraz z wizją lokalną u mnie w domu. Po wstępnej selekcji firm zdecydowałem się na jedną z nich, uzgodniliśmy termin rozpoczęcia remontu, na wyznaczony dzień miałem przygotować cały materiał, który szef firmy mi napisał na ostatnim spotkaniu. Na zakupy udałem się z siostrą, ku mojemu zdziwieniu poszły nam bardzo szybko, kupiliśmy płytki na ściany i posadzkę, kabinę prysznicową, umywalkę oraz toaletę. Pozostałe materiały zostawiłem sobie na ostatni dzień przed przybyciem firmy budowlanej. Jedynie pozostał mi zakup pieca gazowego, którego postanowiłem kupić przez internet, ponieważ miałem w tym doświadczenie. Wyszukałem w internecie ogłoszeń z piecami, wybrałem najbardziej odpowiedni i zamówiłem sobie gazowy podgrzewacz wody.. Na drugi dzień przesyłka dotarła do mnie, pozostałe materiały też miałem zamówione. Remont łazienki poszedł im bardzo sprawnie, i łazienka wyglądała bardzo ładnie. Po kilku dniach odmówił pracy piec gazowy na ciepłą wodę, natychmiast zgłosiłem do serwisu, przyjechali w ten sam dzień, stwierdzili że awarii uległa płyta główna, po tygodniu przyjechali aby wymienić zepsutą część, lecz okazało się, że to była błędna decyzja. Pan z serwisu stwierdził, że awarii uległ czujnik temperatury. Po kilku dniach przyjechał serwisant z nowym czujnikiem, lecz to była znowu pomyłka, przez następne trzy tygodnie trwała zabawa w wymianę części do pieca. Końcowym posunięciem było wymiana pieca, była to najlepsza decyzja serwisanta, po wymianie pieca dopiero piec zaczął normalnie funkcjonować. W naszych serwisach pracują ludzie, którzy umieją tylko wymieniać części, a nie naprawiać.
Szkolenie pracowników.
Do naszej firmy zajmującej się sprzedażą materiałami budowlanymi, oraz materiałami do wykończenia wnętrz, przybył przedstawiciel firmy zajmującej się dystrybucją wdrażaniem marketingiem oraz sprzedażą. Mój kolega od razu skierował go do biura naszego szefa, rozmowa trwała bardzo długo, a myśmy z niecierpliwością oczekiwali na zakończenie spotkania. Po około dwóch godzinach drzwi się otwarły, przystojny pan z walizką stanął w drzwiach i powiedział do szefa, że czeka na telefon od niego. Po wyjściu przedstawiciela z biura, szef kazał nam zostać po zamknięciu składu budowlanego na rozmowę. Bardzo byliśmy ciekawi co takiego ma nam właściciel do przekazania. Po zakończeniu pracy wszyscy pracownicy wstawiliśmy się do biura i z ogromną ciekawością czekaliśmy na nowinki od szefa. Właściciel powiedział nam, że ma wytypować co najmniej dwie osoby na szkolenie do siedziby firmy Mobilis "TEAM" na dwutygodniowe szkolenie w dziedzinie sprzedaży. Na początku zaczęliśmy się śmiać pod nosem, lecz właściciel donośnym głosem mówił dalej. Ma to nas nauczyć, aby sprzedawca umiał się zachować w każdej sytuacji, aby umiał zachęcić klienta do zakupu każdego towaru chociaż nie jest jeszcze nim zainteresowany, a także tak zareklamować nasze produkty, aby następny raz nie poszedł do konkurencji tylko przyszedł do naszego składu. Na sam koniec oznajmił nam że mamy trzy dni do namysłu albo sami wytypujemy co najmniej dwóch handlowców, albo sam będzie zmuszony do wyznaczenia kandydatów. Po trzech dniach poinformowaliśmy szefa, aby to on wyznaczył najbardziej odpowiednich kandydatów, a my się dostosujemy do jego sugestii. Zostałem wyznaczony ja i koleżanka z drugiej zmiany na początek. Po upływie trzech tygodni znów byliśmy na swoim składzie budowlanym bogatsi o wiedzę i doświadczenie, które poznaliśmy na szkoleniu w firmie "Mobilis TEAM". , a na efekty szkolenia trzeba było poczekać kilka miesięcy. Po upływie czterech miesięcy szef poinformował nas, że praca którą wykonaliśmy nie poszła na marne, zainwestowane pieniądze na szkolenie nie poszły na marne, obroty wzrosły o około osiem procent, może to nie jest dużo, lecz dla nas to wystarczy. Następnym razem wyśle jeszcze pozostałe cztery osoby z działu handlowego. Na dzień dzisiejszy co wam mogę dać, to będzie premia finansowa dla całej załogi.
niedziela, 8 listopada 2015
Sprzedaż recyklingowa.
Nasza rodzina mieszka w gminnej miejscowości Kolbuszowo, która należy do wojewódzkiego miasta Rzeszów. W naszej okolicy z pracą jest bardzo ciężko, ludzie pracują na roli lub zbijają palety dla dużego koncernu, który zajmuje się sprzedażą palet i sprzedażą wysyłkową za granice do zachodnich firm. Mój ojciec prowadzi skup metali i złomu, ja rok temu skończyłem technikum gastronomiczne w Rzeszowie, lecz w moim zawodzie nie ma pracy w naszej okolicy, więc pomagam ojcu przez cały dzień przy skupie złomu i innych metali. Od miesiąca ojciec powiększył swoją działalność gospodarczą, zaczęliśmy prowadzić kasacje i utylizacje starych samochodów. Ja mam prawo jazdy, więc ojciec kupił duży samochód przystosowany do ściągania starych i zepsutych pojazdów. Na składzie zatrudniliśmy jednego pracownika, który zajmuje się rozbieraniem samochodów na części, aby oddzielić metale od elementów plastikowych i innych niemetali. Po oddzieleniu wszystkich metali i posegregowaniu wzywaliśmy samochód, aby zabrał go do dalszego przerobu. Przy rozbieraniu starych samochodów pracownik odkładał do magazynu dobre części używane, które nadawały się do użytku i sprzedaży. Ludzie przychodzą i pytają się o używane opony, a także inne części, jeśli im pasują to je sprzedawałem. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, założyłem swoją stronę internetową z używanymi częściami do samochodów osobowych, porobiłem zdjęcia i wystawiłem je na allegro do sprzedaży. Po kilku dniach zacząłem odbierać pierwsze zamówienia, i przesyłami kurierskimi wysyłałem je do klienta. Moja działalność przynosiła mi coraz większe korzyści finansowe, mój tata był bardzo zdziwiony, że na sprzedaży internetowej można coś zarobić. W wolnych chwilach przeglądałem strony internetowe z ogłoszeniami samochodów po wypadkach, które były młode rocznikowo i miały jak najwięcej części do sprzedaży, jeśli znalazłem taki samochód to jechałem osobiście, aby go kupić, części z takiego samochodu przynoszą największe zyski. Na takiej sprzedaży internetowej jaką ja prowadzę, można bardzo dobrze zarobić, lecz trzeba się napracować, ponieważ w obecnych czasach nic nie przychodzi tak łatwo.
czwartek, 5 listopada 2015
Fudacja zwierząt.
Pięc lat temu wraz z przyjacielem posianowiłem otworzyć fundację bezdomnych psów i kotów. Lokum, które stworzyliśmy dla zwierzaków znajduje się na obrzeżach miasta obok małej wioski nad niedużą rzeką prowadzącą do lasu. Koty rezydują w kociarni z dostępem do wybiegu, a nasze psy mają namiastke domu i również utworzony wybieg. Naszą fundację zamieszkuje 150 psów i dach nad głową znalazło również 70 kotów. Postawiliśmy, że jedzenie i akcesoria dla zwierzaków będziemy zamawiac przez internet. Ceny nie były bardzo niskie, ale jakoś usługi na szóstkę. Każda fundacja do rozliczenia potrzebuje faktur, a w naszym sklepie internetowym nigdy nie było w tym problemu, a więc faktura była wysyłana wraz z karmą i resztą produktów dla kotów i psów. Pewnego razu postanowiłem zamówić karmę w innym sklepie intenetowym w celu ustalenia jakości jedzenia z różnych źródeł. Po dokładnym obejrzeniu oferty stwierdziłem, że ceny maja bardzo przystępne, a wiadomo, ze w fundacji liczy się każdy grosz. Złożyłem więc zamówienie na karmę dla kotów i przy okazji również smycze dla psów, bo nasze były już stare i przetarte. Podczas składania zamówienia nie pytano o fakturę vat, a więc zadzwoniłem z prośbą o przeslanie mi ją na maila zaraz po otrzymaniu przesyłki. Pani , która ze mna rozmawiała oczywiście przystała na moja propozycję. Po tygodniu niestety nie było widać faktury za to został przeslany zwykły rachunek sprzedaży, który niestety nie mógłbyc uwzględniony do rozliczenia. Chcąc wyjaśnić sprawę zadzwoniłem i dowiedziałem się od tej samej pani, że ich sklep internetowy niestety nie wystawia faktur sprzedaży ponieważ prowadzą sprzedaż wysyłkową tylko osobom prywatnym lecz zapomniała, że wcześniej wprowadziła mnie w błąd. Poinformowałem panią o naszej wcześniejszej rozmowie i dodałem, że fundacja to nie firma , a faktura sprzedaży powinna zostać wystawiona nawet osobie prywatnej. Speszona Pani odłożyła słuchawkę lecz po paru dniach i próbach dodzwonienia się i mailowania otrzymałem wiadomośc, że moja faktura została przesłana omyłkowo na inny adres. Zrezygnowalismy z kupna czegokolwiek w innym sklepie internetowym niż ten, który jest nam zaufany i sprawdzony.
poniedziałek, 2 listopada 2015
Nowo otwarty sklep.
Po 5 latach ciężkiej pracy za granicą nadszedł czas powrotu do kraju. Pracowałem na niemieckich budowach w zawodzie technolog wykończeni wnętrz, wchodziliśmy do świeżo postawionego budynku, a wychodziliśmy i oddawaliśmy mieszkanie gotowe do zamieszkania. Praca za granicą jak każda nie różni się niczym, wszędzie trzeba pracować, lecz tęsknota za bliskimi była większa i dlatego zjechałem do kraju. Przez ostatnie lata pracy za granicą zaoszczędziłem trochę pieniędzy i chciałem je bardzo dobrze zainwestować, najlepiej we własną działalność gospodarczą, tylko jeszcze nie miałem żadnego pomysłu na co przeznacze swoje oszczędności. Dużo jeździłem po swoich znajomych i wypytywałem w co by było można zainwestować, lecz nic mi do głowy nie przychodziło. Żona moja zaproponowała, abyśmy spróbowali otworzyć jakiś sklep w nowopowstałej galerii w naszym mieście, pomysł był bardzo dobry, jedynym mankamentem było, że na prowadzeniu sklepu nie miałem bladego pojęcia, a i na sprzedaży też się nie znałem. Wraż z żoną pojechaliśmy do nowopowstałej galerii handlowej, aby się dowiedzieć czy jest taka szansa na wynajem takiego sklepu, po przybyciu na miejsce okazało że jest jeszcze parę lokali do wynajęcia. Zdecydowaliśmy się na wynajem lokalu na okres jednego roku z możliwością przedłużenia na dłużej. Podczas urządzania naszego sklepu z konfekcją damsko-męską, poznaliśmy taką samą rodzinę jak my, też wynajęli lokal, zaproponowali nam że są takie firmy które szkolą ludzi w dziedzinie sprzedaży. Wyszukaliśmy w internecie firmy która zajmuje się dystrybucją, wdrażaniem, marketingiem oraz sprzedażą, była to firma "Mobilis TEAM", od razu żona i nowa znajoma zapisały się na dwutygodniowe szkolenie. Po powrocie żony ze szkolenia sklep nasz był już gotowy do otwarcia. Początki były bardzo trudne, lecz doświadczenie zdobyte na szkoleniu były bardzo przydatne i zainwestowane pieniądze nie poszły na marne. Po pół rocznej sprzedaży, sklep z odzieżą damsko-męską zaczyna przynosić coraz większe zyski i myślimy o wykupie na własność naszego lokalu, a co do szkolenia w dziedzinie sprzedaży, to każdemu co jest zainteresowany takim szkoleniem to polecam tą firmę gdzie szkoliła się moja żona.
środa, 28 października 2015
Szkolenie.
Nasz kraj to, Polska, jest nas około 36 milionów mieszkańców. Polska podzielona jest na kilkanaście województw i powiatów. Mamy kilka najbardziej rozwiniętych przemysłowo miast, w których bardzo dobrze jest rozwinięty przemysł hutniczy, górniczy, przemysł samochodowy, a także wiele innych dziedzin przemysłowych. Do najbardziej rozwiniętych miast zaliczają się Kraków, Katowice, Wrocław, Poznań, Szczecin, Gdańsk oraz Warszawa stolica naszego kraju. Jest jeszcze kilka miast w którym gospodarka też jest bardzo dobrze rozwinięta, są to Bydgoszcz, Radom, a przede wszystkim miasto Łódź, w którym najbardziej rozwinął się przemysł włókienniczy i tekstylny. Moją historię pozwoliłem sobie zacząć od opisów naszego kraju, aby nawiązać do mojego nowego wpisu. Jestem absolwentem łódzkiej szkoły włókienniczej, na dzień dzisiejszy w tej dziedzinie nie ma pracy, więc musiałem poszukać sobie pracy w innej dziedzinie gospodarki. Z pośród wielu pomysłów jakich miałem wybrałem handel odzieżą, ponieważ była mi to najbardziej znana dziedzina bo byłem po szkole włókienniczej. Na sprzedaży bardzo się nie znałem, więc postanowiłem zasięgnąć informacji w internecie, ponieważ internet jest najbardziej dostępna składnica wiedzy, na dzień dzisiejszy na całym świecie. Przez dwa tygodnie szperania po internecie za dużo się nie dowiedziałem, postanowiłem więc poszukać odpowiedniej firmy, która zajmuje się szkoleniem przyszłych sprzedawców. Po odbyciu szkolenia w firmie "Mobilis TEAM", z bardzo dobrym wynikiem, zacząłem szukać pracy w różnych sklepach odzieżowych. Przez kilka dni szukania pracy w końcu mi się poszczęściło, i zostałem przyjęty na stanowisko sprzedawca na dziale odzieżowym w dużym butiku z markową odzieżą, na trzy miesięczny okres próbny z możliwością przedłużenia na czas nieokreślony. Informacje które zostały mi przekazane na szkoleniu w firmie "Mobilis TEAM", przynoszą pozytywne skutki i moi przełożeni są ze mnie bardzo zadowoloni, ponieważ mam największą sprzedaż z pośród wszystkich sprzedawców, choć mam najkrótszy staż pracy. Wszyscy pytają się gdzie się tego nauczyłem, jak nigdy nie byłem sprzedawcą. Po okresie próbnym podpisałem umowę na trzy lata i nawet dostałem podwyżkę za bardzo dobre wyniki w sprzedaży. Wszystkim osobą, którzy szukają pracy w dziedzinie sprzedaży, to polecam taką firmę, która przyucza do danego zawodu, ponieważ to w przyszłości procentuje.
wtorek, 20 października 2015
Sprzedaż wysyłkowa.
Na obrzeżach miasta w dzielnicy przemysłowej znajduje się duża hala przemysłowa o bardzo pokaźnych rozmiarach. Obiekt ten jest bardzo nowoczesny, hala od zewnątrz jest pokryta niebieskim blaszanym panelem, a od przodu jest duża brama "roleta" do góry podnoszona i małe drzwi wejściowe. Drzwi prowadzą do pięknego jasnego biura, o bardzo dużym metrażu, po wyjściu z biura przechodzi się do dużej hali magazynowej o zielono pomalowanej posadzce. Pozwoliłem sobie przedstawić opis mojego zakładu pracy, w którym pracuje od 15 lat. Na tej hali jesteśmy dopiero od dwóch lat, poprzednia hala została zburzona z powodu złego stanu technicznego. Hurtownia nasza zajmuje się sprzedażą artykułami gospodarstwa domowego, prowadzimy sprzedaż hurtową i detaliczną, a także sprzedaż wysyłkową. Zamówienia do sprzedaży wysyłkowej przyjmuję właśnie ja, które odbieram z naszej strony internetowej. Jestem najstarszym pracownikiem naszego zakładu, oprócz mnie jest jeszcze trzech handlowców, w biurze księgowa i sekretarka Małgosia i oczywiście nasz szef. Na hali magazynowej pracują cztery osoby, które zajmują się rozładunkami przychodzących urządzeń oraz przygotowaniem zakupionego towaru przez klienta do odbioru.Sprzedaż wysyłkową bezpośrednio do adresata, po wcześniejszym odpowiednio zapakowanym towarem przekazujemy przesyłkę firmie kurierskiej, z którą współpracujemy już od kilku lat i nigdy nie mieliśmy żadnych problemów. Dwa tygodnie temu ze strony internetowej odebrałem zamówienie na pralkę automatyczną znanej i popularnej firmy z certyfikatem pięcio letniej przedłużonej gwarancji. Wszystko poszło jak zwykle, po wcześniejszym sprawdzeniu urządzenia czy jest w bardzo dobrym stanie wszadziłem instrukcje obsługi i gwarancje do pudła z pralką, a następnie zakleiłem karton i przesyłka pojechała do klienta. Po dwóch dniach na naszej stronie internetowej był bardzo nieprzyjemny wpis, że jesteśmy złą i nieodpowiednią firmą, bo nawet nie umiemy zapakować pralki i włożyć do środka dokumentów to znaczy gwarancji, którą na pewno zapakowałem. Następnym krokiem klienta był telefon do samego szefa i oczywiście skarga na mnie, że jestem nieodpowiedzialny i tym podobne obelgi wobec mnie. Po rozmowie u szefa i wytłumaczeniu, że na pewno zapakowałem wszystko, wróciłem do siebie i do swoich obowiązków. Dwa dni później zostałem wezwany do szefa, nogi mi się ugięły i zrobiło mi się gorąco, po wejściu do gabinetu właściciel oznajmił mi, że to była pomyłka i żona klienta zadzwoniła, że gwarancja się znalazła ich mały syn wziął ją i schował sobie do swoich zabawek, przy sprzątaniu pokoju znalazła ją żona klienta bardzo mnie przeprasza za męża, który jest bardzo nerwowy i wybuchowy. Przeprosiny przyjąłem bo wiedziałem, że ja wszystko zapakowałem. Jest to tylko jedna z historii, takich zdarzeń jest bardzo dużo, ale o innych napiszę przy innej okazji.
Sprzedaż na placu targowym.
Opowiem wam pewną moją historię, która miała miejsce w Warszawskiej dzielnicy Wilanów. Było to w 1988 roku gdy odchodził nasz stary ustrój, a wypierał go nowy ustrój demokratyczny. Na rynku brakowało wszystkiego, począwszy od podstawowych środków do życia, jak na przykład papier toaletowy, a skończywszy na jedzeniu. Każdy czym mógł to handlował taniej kupił, a drożej sprzedał. Ja też postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć czymś handlować. Wpadł mi do głowy pewien pomysł, samochód miałem więc pojechałem do miasta Łodzi, tam odbywały się duże targi tekstylne i nakupiłem dużo skarpet, podkoszulków i innych towarów. Po powrocie do Warszawy wynająłem kawałek placu na bazarze i zacząłem sprzedawać swój towar, podkoszulki i skarpety sprzedawały się bardzo dobrze, już po jednym roku kupiłem dużą budę w której sprzedawałem koszulki i inne tekstylia. Po kilku latach mojej działalności żyło mi się bardzo dostatnie, posiadałem 5 luksusowych butików w Warszawie, zatrudniałem 10 osób w charakterze sprzedawca - ekspedientka. Radość nie trwała zbyt długo, ponieważ na rynku powstawało coraz więcej galerii handlowych i nikt już nie chciał kupować na placu targowym. Postanowiłem więc w jednej z nowopowstałych galerii wynająć nowoczesny butik i spróbować jak to będzie. Dwie najlepsze pracownice wysłałem do Warszawskiej firmy "Mobilis TEAM", która zajmuje się dystrybucją, marketingiem, wdrażaniem i konsultingiem przy różnorakich sprzedażach. Szkolenie pracownic trwało około miesiąca, w tym czasie kończyliśmy wyposażać nowy butik w galerii handlowej. W końcu nadeszła chwila prawdy, nadszedł dzień otwarcia galerii, wszyscy obawialiśmy się tego dnia, lecz nie był taki straszny. Pierwsze tygodnie były ciężkie, lecz szybko przyzwyczailiśmy się do dużego ruchu. Już po roku sklep zaczął przynosić dosyć spory dochód, a szkolenia moich pracownic w firmie "Mobilis TEAM" przynosi owocne skutki. Przymierzam się do zamknięcia sklepików na placu targowym i otworzenia butików w innych centrach handlowych, lecz jednego jestem pewien, że na pewno wszystkie swoje pracownice wyślę na szkolenia do zaprzyjaźnionej firmy "Mobilis TEAM".
poniedziałek, 19 października 2015
Nowy rynek zbytu.
Mieszkam w dużej miejscowości niedaleko Poznania, w naszej wsi Polkowice znajduje się 15 dużych gospodarstw rolnych. Nasze gospodarstwo liczy 50 hektarów pola ornego, 5 hektarów łąk i pastwisk oraz duża chlewnia, w której chodujemy trzodę chlewną i bydło rogate. Ja jestem uczniem czwartej klasy technikum mechanicznego w Poznaniu. W tym roku zdaje maturę, po szkole pomagam rodzicom na gospodarstwie, trochę jest ciężko pogodzić tyle obowiązków, ale jakoś daję radę. Od bardzo młodych lat bardzo lubiłem sprzedawać nasze plony rolne. Przez cztery lata w szkole zbieram zamówienia od kolegów i koleżanek na ziemniaki, po szkole zawożę im do domu. Oprócz ziemniaków sprzedaje im również warzywa, mam też paru hodowców gołębi pocztowych, którym sprzedaje pszenicę i kukurydzę. Cały ten handel obwoźny bardzo dobrze mi idzie i rodzice są ze mnie zadowoleni. Mój tata raz w tygodniu w czwartki jeździ na duży jarmark na, którym też sprzedaje nasz wyprodukowany towar, a pozostałe plony po niższych cenach sprzedajemy do dużej agencji rolniczej. Podczas długich zimowych wieczorów, gdy zajęć na gospodarstwie nie ma tak dużo i rodzice dają sobie radę bezemnie, ja siedzę w domu i przeglądam strony internetowe z różnymi ogłoszeniami kupna i sprzedaży, biorę do nich numer telefonu i kontaktuje się z nimi, próbuję im coś sprzedać z naszych plonów. Po kilkunastu takich nieudanych próbach w końcu mi się poszczęściło, dodzwoniłem się do bardzo dużej nowo powstałej restauracji i oni byli zainteresowani, brać u nas pół tusze wołowe i wieprzowe. Umówiłem mojego ojca na spotkanie z przedstawicielem restauracji w Poznaniu w lokalu gastronomicznym. Po spotkaniu ojciec zaprosił go do nas do domu, aby mu pokazać gospodarstwo. Na początek umówili się, że raz w miesiącu będą odbierać jedną sztukę wołową i pięć sztuk wieprzowych. Mój ojciec był ze mnie bardzo dumny i nie krył tego przed gościem i mówił, że to moja zasługa. Po trzech miesiącach zaczeli u nas zamawiać coraz więcej mięsa, a myśmy zaczęli podbijać tamtejszy Małopolski rynek. Obecnie ja zdałem maturę i zrobiłem prawo jazdy na samochód ciężarowy, ojciec kupił samochód chłodnię i raz w tygodniu jadę do Krakowa i okolic zawieść im mięso. Bardzo lubię swoją pracę
Galeria handlowa.
Od pewnego czasu w naszym kraju czyli w Polsce, powstaje bardzo dużo wielopowierzchniowych tak zwanych galerii handlowych. Najlepszym przykładem jest nowo powstająca galeria w północnej części Krakowa, prawdopodobnie będzie to jedna z największych w naszym kraju, a nawet nie wiem czy nie w Europie. Cały obiekt już jest postawiony i trwają w nim roboty wykończeniowe. Jest to obiekt o bardzo okazałych kształtach, w części piwnicznej będą znajdowały się parkingi dla bardzo dużej liczby samochodów osobowych. Na pierwszym piętrze będzie znajdował się ogromny sklep spożywczy, a w koło sklepu spożywczego będą małe i większe butiki z markową odzieżą, sklepy z biżuterią, sklepy optyczne, drogerie. Na drugim piętrze będzie duży sklep z materiałami budowlanymi, będą też bary szybkiej obsługi oraz wiele innych sklepów, wszystkich tych butików i sklepów ma być około 400. Oprócz tego ma być 20 sal kinowych, oraz wiele innych atrakcji. Na samej górze będą też parkingi dla samochodów. Bardzo dużo ogłoszeń ukazuje się w internecie, prasie, a także na słupach ogłoszeniowych, że przyjmą do pracy w charakterze sprzedawców, ekspedientki, ochroniarzy, osób na magazyny i wiele innych. Prawie wszystkie sklepy potrzebują pracowników z doświadczeniem w zawodzie sprzedawcy, lub przeszkolonych. W tym celu zgłaszają się do takich firm jak nasza która zajmuje się wdrażaniem, dystrybucją, marketingiem i uczy jak być dobrym sprzedawcą. Do naszej firmy "Mobilis TEAM" zgłosiła się z nowo powstającej galerii z branży spożywczej, abyśmy przeprowadzili rekrutację pracowników na stanowisko kasjerka-sprzedawca, z pośród 250 kandydatek mieliśmy wyselekcjonować i przeszkolić w charakterze sprzedawca 90 osobową grupę. Przez 2 miesiące mieliśmy bardzo dużo pracy, lecz rekrutacja i szkolenie poszło bardzo sprawnie, wszystkie kandydatki okazały się bardzo dobrymi pracownikami. za dobrze wyszkolonych pracowników dostaliśmy premie finansową.
poniedziałek, 12 października 2015
Podnoszenie kwalifikacji zawodowej.
Na południe od Krakowa leży mała miejscowość Tenczynek Górny, wieś ta położona jest w malowniczym zakątku rzeki Wisły. Miejscowość nasza liczy około trzech tysięcy mieszkańców, do miasta krakowa mamy około 18 kilometrów z pracą u nas jest krucho, więc większa część mieszkańców za pracą dojeżdża do Krakowa. Ojciec nasz jest właścicielem małego sklepu z częściami do samochodów osobowych i dostawczych, matka prowadzi mu księgowość, faktury i całą biurokrację, a my mu pomagamy, ja jako najstarszy syn zajmuje się transportem części, mój młodszy brat pomaga przy sprzedaży za ladą, a najmłodszy brat jest informatykiem i zajmuje się oprogrogramowaniami komputerowymi oraz odbiera zamówienia i zgłoszenia przez internet. Mój tata znalazł ogłoszenie w internecie, że jest taka firma, która zajmuje się, wdrażaniem, dystrybucją, marketingiem i jak zareklamować i sprzedać swój towar. Mnie jako najstarszemu zaproponował, abym to ja pojechał na kurs do firmy "Mobilis TEAM", lecz ja odmówiłem i zaproponowałem, aby nasz średni brat pojechał ponieważ on stoi za ladą i jemu to się najbardziej przyda. Po ukończeniu szkolenia mój brat był bardzo dobrym sprzedawcą handlowym, ponieważ umiał zaproponować i doradzić klientowi jaki towar ma zakupić, a także zachęcić go aby następnym razem przyszedł do naszego sklepu, a nie do konkurencji. Całe szkolenie przynosi nam całkiem dobre wyniki, klientów nam przybywa, a co za tym idzie zyski rosną. Ojciec zastanawia się aby naszego najmłodszego brata wysłać na szkolenie w dziedzinie informatyki do tej samej firmy, aby umiał pozycjonować naszą stronę internetową aby wyświetlała się jako pierwsza. Jeżeli mój najmłodszy brat wróci ze szkolenia i efekty nauki będą widoczne to przy następnym wpisie na pewno o tym napiszę.
Nowe wyzwanie w pracy.
Od 15 lat mieszkam z żoną i dwujką dzieci w Zielonej
Górze, pracuje na budowie na stanowisku kierownik budowy, pracy jest dużo, a obowiązków też nie brakuje. Moi rodzice mieszkają w Tarnowskich Górach i prowadzą działalność gospodarczą, małą szwalnie. Zatrudniają około 15 osób, pracownicy mają duży zapał do pracy lecz niema zbytu na wyprodukowany towar. Rodzice chcą iść już na emeryturę i chcą mi przekazać cały zakład, tylko muszę przyjechać do mojej rodzinnej miejscowości gdzie się urodziłem i wychowałem.Ja mam dobrą pracę i nie chcę zostawić całego dorobku mojego życia, postanowiliśmy że mam trzy miesiące do namysłu bo tyle im brakuje do przejścia na emeryturę, bo jeśli nie to będą zmuszeni do sprzedania rodzinnego interesu Po długich rozmowach z żoną postanowiliśmy że przyjmiemy propozycje moich rodziców i przeprowadzimy się do nich, a nasze mieszkanie wynajmiemy. Po przejęciu firmy od rodziców ostro wziąłem się do pracy, ojciec bardzo dużo mi pomagał abym się nauczył pracy w przemyśle włókienniczym. Wszystko szło bardzo dobrze, tylko magazyn zapełniał się nam bardzo szybko wyprodukowanym towarem. Postanowiłem poszukać nowych rynków zbytu, w tym celu zacząłem szukać w internecie firm które zajmują się wdrażaniem, sprzedażą, marketingiem oraz przygotowaniem ludzi do sprzedaży. Znalazłem taką firmę która jest już na rynku od 8 lat, natychmiast udałem się do siedziby firmy "Mobilis TEAM" i przedstawiłem im mój problem. Po długich rozmowach postanowiliśmy, że na początek firma "Mobilis TEAM" przeszkoli mi trzy pracownice w dziedzinie sprzedaży. Za zadanie będą miały jeździć po całym kraju i składać oferty po różnych firmach i domach prywatnych i zbierać zamówienie oraz sprzedawać nasz wyprodukowany towar. Po zakończeniu szkolenia moje przedstawicielki handlowe udały się szukać nowych rynków zbytu. Na efekty nie trzeba było długo czekać, już po trzech miesiącach magazyn został pusty, a zamówień przybywało coraz więcej i musieliśmy powiększyć hale produkcyjną i zatrudnić nowe pracownice. Na dzień dzisiejszy jesteśmy dobrze prosperującym zakładem w przemyśle włókienniczym, zatrudniam 50 osób, wszystkim właścicielą którzy mają ten sam problem co ja miałem, nie bujcie się, tylko zwróćcie się o pomoc do odpowiednich firm. Był to najlepszy pomysł, że zwróciłem się do firmy "Mobilis TEAM" o pomoc.
Górze, pracuje na budowie na stanowisku kierownik budowy, pracy jest dużo, a obowiązków też nie brakuje. Moi rodzice mieszkają w Tarnowskich Górach i prowadzą działalność gospodarczą, małą szwalnie. Zatrudniają około 15 osób, pracownicy mają duży zapał do pracy lecz niema zbytu na wyprodukowany towar. Rodzice chcą iść już na emeryturę i chcą mi przekazać cały zakład, tylko muszę przyjechać do mojej rodzinnej miejscowości gdzie się urodziłem i wychowałem.Ja mam dobrą pracę i nie chcę zostawić całego dorobku mojego życia, postanowiliśmy że mam trzy miesiące do namysłu bo tyle im brakuje do przejścia na emeryturę, bo jeśli nie to będą zmuszeni do sprzedania rodzinnego interesu Po długich rozmowach z żoną postanowiliśmy że przyjmiemy propozycje moich rodziców i przeprowadzimy się do nich, a nasze mieszkanie wynajmiemy. Po przejęciu firmy od rodziców ostro wziąłem się do pracy, ojciec bardzo dużo mi pomagał abym się nauczył pracy w przemyśle włókienniczym. Wszystko szło bardzo dobrze, tylko magazyn zapełniał się nam bardzo szybko wyprodukowanym towarem. Postanowiłem poszukać nowych rynków zbytu, w tym celu zacząłem szukać w internecie firm które zajmują się wdrażaniem, sprzedażą, marketingiem oraz przygotowaniem ludzi do sprzedaży. Znalazłem taką firmę która jest już na rynku od 8 lat, natychmiast udałem się do siedziby firmy "Mobilis TEAM" i przedstawiłem im mój problem. Po długich rozmowach postanowiliśmy, że na początek firma "Mobilis TEAM" przeszkoli mi trzy pracownice w dziedzinie sprzedaży. Za zadanie będą miały jeździć po całym kraju i składać oferty po różnych firmach i domach prywatnych i zbierać zamówienie oraz sprzedawać nasz wyprodukowany towar. Po zakończeniu szkolenia moje przedstawicielki handlowe udały się szukać nowych rynków zbytu. Na efekty nie trzeba było długo czekać, już po trzech miesiącach magazyn został pusty, a zamówień przybywało coraz więcej i musieliśmy powiększyć hale produkcyjną i zatrudnić nowe pracownice. Na dzień dzisiejszy jesteśmy dobrze prosperującym zakładem w przemyśle włókienniczym, zatrudniam 50 osób, wszystkim właścicielą którzy mają ten sam problem co ja miałem, nie bujcie się, tylko zwróćcie się o pomoc do odpowiednich firm. Był to najlepszy pomysł, że zwróciłem się do firmy "Mobilis TEAM" o pomoc.
niedziela, 11 października 2015
Szukanie nowej pracy.
Na początku roku 2015 zostałem zwolniony z pracy, pracowałem na małym składzie budowlanym, który znajdował się w miejscowości Nowa Wieś Szlachecka na stanowisku sprzedawca handlowiec. Na tym składzie przepracowałem 15 lat i bardzo lubiałem swoją pracę, jestem osobą towarzyską, bardzo lubię rozmawiać z ludźmi i zachęcać ich do kupna. Od kilku lat na naszym składzie budowlanym strasznie obroty spadły, coraz mniej osób przyjeżdżało do nas na zakupy, ponieważ w okolicy naszej miejscowości jest duże miasto Katowice, a tam powstało dużo marketów budowlanych. W takim markecie można kupić wszystko począwszy od cementu i kleju do płytek, a skończywszy na żarówkach. Były szef tłumaczył się, że niemogę tu już pracować ponieważ nie jest w stanie utrzymać wszystkich pracowników i muszę kogoś zwolnić, akurat padło na mnie bo tylko byłem ja i syn szefa, a jego przecież nie zwolni. Pogodziłem się z tą sytuacją i zacząłem szukać nowej pracy, od firmy dostałem świadectwo pracy z bardzo dobrą opinią jako sprzedawca handlowiec. W domu napisałem sobie CV i na drugi dzień wsiadłem w samochód, udałem się do wszystkich składów, dużych sklepów aby złożyć swoją ofertę o pracę na stanowisko sprzedawca handlowiec, ponieważ nie wyobrażam sobie innej pracy. Po całym dniu jazdy wróciłem do domu zmęczony i wyczerpany, nigdy w pracy nie byłem tak zmęczony jak po dzisiejszej jeździe po mieście. We wszystkich miejscach w których byłem słyszałem tą samą odpowieć, niemamy wolnych etatów ale proszę zostawić swoje papiery z numerem telefonu, a my się do pana odezwiemy. Po dwóch tygodniach siedzenia w domu i przeglądania ogłoszeń na stronach internetowych i dzwonieniach do różnych sklepów, zadzwonił do mnie telefon, był to numer nieznany dla mnie, odebrałem go i usłyszałem w słuchawce czy jestem jeszcze zainteresowany pracą jako sprzedawca internetowy, odpowiedziałem natychmiast, że tak. Pan przedstawił mi ofertę pracy w dużym sklepie internetowym, jako sprzedawca handlowiec z częściami do samochodów osobowych, moim zadaniem będzie odbierać telefon i ze strony internetowej odbierać zamówienia i przesyłką kurierską wysyłać zamówienia do klienta. Na drugi dzień pojechałem na rozmowę kwalifikacyjną do biura właściciela sklepu, rozmowa trwała około pół godziny i zostałem przyjęty, na koniec rozmowy zapytałem skąd pan miał do mnie numer telefonu, bo ja u pana nie składałem CV, już mój nowy szef odpowiedział mi, że dostał numer do mnie od jego dobrego kolegi, który prowadzi skład budowlany w Nowej Wsi Szlacheckiej i bardzo mnie polecał, że jestem bardzo dobrym sprzedawcą, ucieszyłem się pod nosem, że były szef o mnie pamiętał. W nowej firmie pracuje mi się bardzo dobrze, towar sprzedaje się dobrze a ja polubiłem tą pracę, jedynym mankamentem jest tylko że jest to praca siedząca, na składzie budowlanym zachęcało się klienta i pokazywało mu się towar na placu, a tutaj jest praca przy biurku.
czwartek, 8 października 2015
Nowy pomysł na sprzedaż.
Było to 25. lat temu, w małej miejscowości Olszanica, która położona jest 12. kilometrów od dużego miasta Nowy Sącz, wraz z żoną postanowiliśmy założyć własną działalność gospodarczą, otworzyć w naszej miejscowości mały sklep spożywczy. Przez pierwsze 15. lat sprzedaż artykułów spożywczych przynosiła dosyć duże zyski, także żyło nam się dostatnie, lecz po upływie tegoż czasu zaczęły nam obroty maleć, ponieważ zaczęło powstawać coraz więcej dużych sklepów wielopowierzchniowych tak zwanych sieciówek spożywczych. Przez następne 6. lat była to już tylko wegatacja, zyski ze sprzedaży wystarczały tylko na bieżące opłaty, wraz z żoną postanowiliśmy że zamkniemy sklep, i musimy się przebranżowić na coś innego, ale pomysłu jeszcze nie mieliśmy. Pod koniec 2013. roku całkowicie zamknęliśmysklep i tylko wysprzedawaliśmy pozostały towar, trwało to do kwietnia 2014. roku.
Wpadł nam nowy pomysł, abyśmy otworzyli "małą garmażerkę", wyrób pierogów, krokietów, gołąbków, itp., jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Na początku 2015. roku było takzwane małe otwarcie, żona sprzedawała wyprodukowany towar i pomagała pracownicy przy produkcji, a ja jeździłem po okolicznych sklepach i zbierałem zamówienia, lecz z miernym skutkiem. Wpadł mi do głowy pomysł aby się zwrócić do odpowiedniej firmy, która zajmuje się sprzedażą i dystrybucją oraz pośrednictwem prac. Przeglądając internet z takimi ogłoszeniami firm wyszukałem trzy firmy i bez wachania skontaktowałem się z przedstawicielami, wszystkie firmy kazały drogą e-mail, wysłać swoje oferty towarów i kazali czekać na wiadomość o nich. Po dwóch dniach zadzwonił telefon od jednej z firm, odebrałem i pan przedstawił mi propozycje świadczenia moich usług, dwóch dużych lokali gastronomicznych, od razu się zgodziłem.. Nasza współpraca z firmą owocuje i przynosi nam obustronne korzyści, więc warto się zwrócić do odpowiednich firm o pomoc i na przyszłość radzę wszystkim początkującym firmą o szybki tontakt z takimi firmami.
Wpadł nam nowy pomysł, abyśmy otworzyli "małą garmażerkę", wyrób pierogów, krokietów, gołąbków, itp., jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Na początku 2015. roku było takzwane małe otwarcie, żona sprzedawała wyprodukowany towar i pomagała pracownicy przy produkcji, a ja jeździłem po okolicznych sklepach i zbierałem zamówienia, lecz z miernym skutkiem. Wpadł mi do głowy pomysł aby się zwrócić do odpowiedniej firmy, która zajmuje się sprzedażą i dystrybucją oraz pośrednictwem prac. Przeglądając internet z takimi ogłoszeniami firm wyszukałem trzy firmy i bez wachania skontaktowałem się z przedstawicielami, wszystkie firmy kazały drogą e-mail, wysłać swoje oferty towarów i kazali czekać na wiadomość o nich. Po dwóch dniach zadzwonił telefon od jednej z firm, odebrałem i pan przedstawił mi propozycje świadczenia moich usług, dwóch dużych lokali gastronomicznych, od razu się zgodziłem.. Nasza współpraca z firmą owocuje i przynosi nam obustronne korzyści, więc warto się zwrócić do odpowiednich firm o pomoc i na przyszłość radzę wszystkim początkującym firmą o szybki tontakt z takimi firmami.
poniedziałek, 5 października 2015
Sprzedaż internetowa.
Ukończyłem technikum elektro-mechaniczne z wynikiem dobrym, lecz nie dostałem się na moje wymarzone studia prawnicze, a moja ciężka sytuacja materialna spowodowała, że musiałem podjąć każdą pracę. Zacząłem przeglądać ogłoszenia o pracę w lokalnych gazetach, przeglądałem ogłoszenia w internecie, wybrałem trzy ogłoszenia, które mi najbardziej odpowiadały z powodu bliskiej lokalizacji od mojego miejsca zamieszkania i od razu udałem się na spotkania. Zabrałem ze sobą wcześniej przygotowane CV oraz świadectwo ukończenia szkoły średniej i gimnazjum. Pierwszym moim punktem był duży sklep wielopowierzchniowy tzw. market, udałem się do pokoju, którego wskazała mi ochrona obiektu, po wejściu do pomieszczenia siedząca pani odebrała odemnie dokumenty i rozmawialiśmy około 15 minut, po upływie jednego kwadransa poinformowała mnie, że dostałem pracę jako sprzedawca handlowiec na okres 3 miesięcy na dziale budowlanym Sprzedawanie i doradzanie klientom wychodziło mi bardzo dobrze i z tej pracy byłem zadowolony, lecz nie trwało to długo, ponieważ po upływie 3 miesięcy nie przedłużono mi umowy o pracę. Tłumaczyli się tym że muszą sprawdzić jeszcze kilku kandydatów, a ja znowu byłem bez pracy i musiałem zacząć poszukiwania nowej pracy. Mój kolega ochroniarz z byłej pracy powiedział mi, że poszukują sprzedawców handlowych w dużym sklepie internetowym sprzedającym artykuły sprzętu gospodarstwa domowego i żebym powołał się na niego, bo on tam też sobie dorabia. Nazajutrz rano udałem się z dokumentami do poleconego mi sklepu internetowego i powołałem się na mojego kolegę, pan z którym rozmawiałem był bardzo miły i powiedział mi, że jak jestem taki dobry jak mój kolega to na pewno mam tą pracę. Zostałem przyjęty na okres 3 miesięcy z możliwością przedłużenia na czas nieokreślony. Do moich obowiązków jako sprzedawca handlowiec było przyjmowanie zamówień internetowych, a także telefonicznych i organizowanie transportu, aby towar dotarł do klienta jak najszybciej. Praca szła mi bardzo dobrze i kierownik był ze mnie bardzo zadowolony, a ja też lubiłem to moje sprzedawanie i zachęcanie, doradzanie ludziom, że ten nasz towar jest bardzo dobry. Trzy miesiące zleciało bardzo szybko i nadeszła chwila prawdy, czy dostanę tę pracę, kierownik przyniósł mi umowę o pracę na czas nieokreślony i nawet za bardzo dobre wyniki, że sprzedaży dostałem podwyżkę. Ucieszyłem się bardzo z tej informacji i tak mile podbudowany wziąłem się do pracy.
niedziela, 4 października 2015
Sprzedawca w aptece.
Dwa lata temu ukończyłem studia farmaceutyczne, które jak myślałem będą najlepszą decyzją w moim życiu, może się trochę pomyliłem, ale uważam, że jak studiować to zupełnie w innym kierunku. Zaraz po otrzymaniu dyplomu postanowiłem znaleźć pracę jako sprzedawca farmaceuta, a swoje poszukiwania zacząłem od pobliskich aptek, nie chciałem od razu rzucać się na głęboką wodę. W ciągu dwóch godzin odwiedziłem 6 aptek i udało mi się umówić na rozmowę z właścicielką jednej z aptek, nazajutrz . Drugiego dnia udałem się na tak zwaną rozmowę kwalifikacyjną, po której wiedziałem, że mam tutaj pracę jako sprzedawca. Do moich obowiązków należało oprócz sprzedawania medykamentów, lecz również wystawianie ogłoszeń w internecie i zamawianie towarów na allegro. W końcu studia z wyróżnieniem to nie lekka przeprawa. Po roku sprzedawania dostałem stanowisko zastępcy dyrektorki na naszej placówce. Doszły mi dodatkowe obowiązki, codziennie musiałem robić listę leków, które drugiego dnia miały przyjść w dostawie . Następnego dnia gdy przyszedłem do pracy i udałem się na magazyn, zacząłem segregować cały zamówiony towar, a było tego bardzo dużo i cały dzień spędziłem w magazynie sprawdzając czego jeszcze brakuje. Posegregowany towar, magazynier przygotowywał do sprzedaży. W naszej placówce prowadzimy również sprzedaż internetową, wysyłamy leki i inne środki medyczne przesyłkami kurierskimi do innych aptek po całym kraju. Pewnego dnia miała przyjść do nas na magazyn bardzo duża dostawa, do tego zamówienia przygotowywaliśmy się bardzo starannie, od rana cały magazyn czekał na samochód z dostawą, lecz towar nie przyjeżdżał, dzwoniłem do dystrybutora który organizował zamówienie lecz on nie odbierał, po kilku godzinach w końcu udało mi się do niego dodzwonić i poinformował mnie że samochód z dostawą uczestniczył w kolizji drogowej, i zamówienie odwlecze się o dwa dni bo muszą cały towar przepakować i posegregować. Na szczęście leki nie zostały zniszczone. Za to ja miałem jeszcze więcej pracy, bo musiałem dzwonić do wszystkich aptek i odwoływać, żeby nie przyjeżdżali po leki, bo ich zamówienie nie dotarło na magazyn Na szczęście zamówienie w końcu dotarło do nas, cały następny dzień wysyłaliśmy towar do klientów i jeszcze musiałem wszystkich przepraszać, że zamówienia nie dostarczyliśmy na czas.
Warsztat samochodowy.
W południowej części naszego pięknego kraju leży małe miasteczko Myślenice, w naszym miasteczku jest około 30 tysięcy mieszkańców, między innymi mieszkam też i ja wraz z moją rodziną. Z zawodu jestem mechanikiem samochodowym i mam mały warsztat naprawczy, w którym naprawiam zepsute samochody. Warsztat mam bardzo dobrze wyposażony, posiadam jeden podnośnik najazdowy wraz z podporami do ustawiania zbieżności, wyważarkę do kół samochodowych, maszynę do wymiany opon i bardzo dużo różnorakich kluczy. Na wszystkie te urządzenia wziąłem duży kredyt w banku, ale na szczęście samochody się psują więc ja mam dużo pracy i mam za co spłacać kredyt. W nowe części do samochodów zaopatruje się w sklepie z częściami, który znajduje się niedaleko mojego zakładu i jeszcze prowadzi go mój dobry kolega. Zdąża się też że bardzo dużo osób nie stać ich na zakup oryginalnych części więc zamawiam im przez allegro, ponieważ sprzedaż internetowa w Polsce jest bardzo dobrze rozwinięta, przez internet można kupić i sprzedać każdy towar używany, a także nowy i mniej za niego zapłacić. Sprowadzam również samochody z Anglii tak zwane potocznie angliki, które mają z prawej strony kierownice i rozbieram je na drobne części i sprzedaje je na allegro. Ostatnio miałem taki przykład, przyjechał do mnie klient włoskim samochodem i mówił ze strasznie mu się tucze pod maską, wjechałem na podnośnik i zacząłem go sprawdzać okazało się, że ma oberwane wszystkie poduszki pod silnikiem, zadzwoniłem do sklepu aby się zorientować jakie są ceny, ale w sklepie powiedziano mi, że brak jest dostępności i tylko dostane je w orginale. W autoryzowanej stacji powiedziano mi, że taka poduszka kosztuje 800 złotych za jedną poduszkę, a poduszek przychodzi 3. Następnie wziąłem i wszedłem na ogłoszenia na allegro i zacząłem szukać tych części, po 15 minutach udało mi się znaleźć takie same poduszki za 400 złotych i jeszcze w orginale, zadzwoniłem do pana, zamówiłem te części i poprosiłem go, żeby mi wysłał je szybką przesyłką, na drugi dzień przed południem zamówiony towar miałem na warsztacie. Udało mi się poskładać ten samochód i oddać go właścicielowi, który nie krył zadowolenia. Zakupy przez internet na allegro są nieocenione, można w bardzo krótkim czasie kupić i sprzedać każdy towar.
wtorek, 29 września 2015
" Wymarzony zawód - kierowca "
Pewnego
słonecznego dnia, kiedy spacerowałem ulicami mojego pięknego miasta,
zauważyłem ogłoszenie o naborze do Miejskiego Przedsiębiorstwa
Komunikacyjnego '' przewóz osób '' . Nie czekając ani chwili udałem się
pod podany adres na wywieszonej ulotce, aby zdobyć więcej informacji o
rekrutacji. Od dziecka chciałem być kierowcą, aby przewozić ludzi do
miejsc, do których chcą dotrzeć. Gdy dostałem się na miejsce okazało
się, że trzeba przejść i zdobyć odpowiednie kwalifikacje. Zapisałem się
pomimo tego, że było dużo chętnych osób a tylko dziesięć wolnych miejsc.
Pomyślałem, że może to być ostatnia szansa, aby spełnić swoje marzenie z
dzieciństwa. Kierownik Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego podał mi kilka
kartek z wymaganiami, na których były wytyczne dotyczące etapów
zatrudnienia.
Od razu postanowiłem się przygotować do
pierwszej części eliminacji. Odbyła się tydzień po otrzymaniu dokumentów
i była w formie testu. Dzień w dzień uczyłem się odpowiedzi i ćwiczyłem
kondycje, gdyż wiedziałem, że sama wiedza teoretyczna nie wystarczy.
Gdy nadszedł czas sprawdzenia naszych wiadomości bardzo się bałem, że
mogę go nie zdać.
Wyniki były podawane na
następny dzień, więc całą noc myślałem tylko o tym. Nazajutrz wybrałem
się do dyrekcji i nie mogłem uwierzyć własnym oczom, przeszedłem do
kolejnego etapu. Nastał dzień egzaminu. Komisja sprawdzała nie tylko
umiejętności prowadzenia autobusu, ale również pracę w zespole,
komunikowanie się z innymi oraz umiejętność sprzedaży biletów, to było
wymagane do bycia w ekipie kierowców i osiągnięcia tego tytułu.
Ten
sprawdzian był bardzo ciężki, ale motywował mnie fakt, że za sprzedane
bilety każdy z nas będzie otrzymywał premię finansową. Wiec czego nie
robi się by spełnić swoje marzenia. Wynik rekrutacji miał być podany do
tygodnia czasu, ten okres czekania na końcowy rezultat był najgorszy w
moim życiu.
Gdy nadszedł oczekiwany dzień,
miałem mieszane uczucia. O godzinie dziesiątej miałem wstawić się do
budynku Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, aby dowiedzieć się
jak poszedł mój egzamin.
Ku wielkiemu
zaskoczeniu znalazłem się wśród dziesiątki szczęśliwców, którym udało
się wstąpić w szeregi Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego .
Był to najszczęśliwszy dzień w moim życiu, oby takich dni było jak najwięcej.
niedziela, 23 sierpnia 2015
" pocztowa sprzedaż".
Witam! Mam 40 lat i chciałem się z wami podzielić opinią jaką darze moją prace na Poczcie Polskiej. Kiedy zaczynałem pracę miałem 25 lat z czego wynika, że pracuje w tym miejscu już 15 lat. Od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło i to niekoniecznie na lepsze (niestety). Kiedyś na poczcie można było kupić znaczek, wysłać paczkę lub list. A teraz? Teraz wszystko się zmieniło! My jako Poczta Polska nie tylko świadczymy standardowe usługi pocztowe, ale też sprzedajemy książki dla dzieci, sprzedajemy świeczki i kolorowanki. Czy tak powinno być? Owszem w tamtych czasach (o ile mogę tak powiedzieć o XX wieku) również sprzedawaliśmy np. świeczki, które były produkowane na cele charytatywne lub ozdobne monety, ale były one wybijane z okazji świąt narodowych. A to nie to samo co robienie z poczty księgarni! To jest pierwsza sprawa, która mi się nie podoba. Następną rzeczą jest to, że na poczcie w dzisiejszych czasach można załatwić wszystko. Wiele ludzi już nawet zapomniało jak się piszę listy, a co dopiero je wysyłać. Teraz wszystko dzieje się w internecie i ciężko sobie wyobrazić życie bez niego. Młodzi ludzie najchętniej nie wychodzili by w ogóle z domu. Po co rozmawiać w „realu” skoro jest chat? No, ale wracając do sprawy na naszej poczcie dzisiaj możemy: założyć konto w banku, ubezpieczyć siebie i rodzinę możemy nawet posiedzieć na darmowym internecie. No, a więc to są moje odczucia… Jestem bardzo niezadowolony z takiego obrotu sprawy. Poczta tradycyjna w naszym kraju upada. A co wy o tym sądzicie?
Umiejętność sprzedaży osoby o nową pracę.
W dzisiejszych czasach wśród młodych ludzi możemy usłyszeć bardzo często takie oto pytania:
*Jaką szkołę wybrać, aby potem dostać pracę?
*Gdzie szukać pracy?
*Jaki zawód jest najbardziej opłacalny?
*Jakiego pracownika potrzeba na rynku pracy?
Ja wam odpowiem, ale w trochę niecodzienny sposób. Spróbujcie sobie w głębi duszy odpowiedzieć na takie pytanie: „Jak sprzedać siebie pracodawcy, aby otrzymać pracę?”. Podam wam teraz kilka porad, które na pewno pomogą wam w refleksji nad postawionym pytaniem. Po pierwsze już w czasach szkolnych powinniście brać udział w jak największej ilości konkursów, bo wiedza tam zdobyta nigdy nie pójdzie w zapomnienie, a może waszą ambitność ktoś zauważy. Po drugie wyrabiajcie w sobie dobre cechy, które ceni sobie każdy pracodawca na przykład: punktualność, sumienność w wykonywanej pracy, zaangażowanie. Kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę jest ubiór. Na rozmowę kwalifikacyjną trzeba być elegancko ubranym, czyli garnitur lub czarna sukienka/spódnica. Zresztą nie tylko na wywiad, ale w każdym dniu pracy trzeba wyglądać szykownie i nie wyzywając. To tyle z wyglądu zewnętrznego. Na rozmowę trzeba się porządnie przygotować. W naszych odpowiedziach nie można wyczuć nuty zdenerwowania, a tym bardziej niepewności. Jeżeli odpowiadam to z przekonaniem i z uśmiechem. Warto przynieść ze sobą teczkę z certyfikatami po ukończonych kursach oraz zaświadczenia np. o byciu wolontariuszem w danej organizacji. Jest to bardzo wysoko cenione na takich rozmowach. To by było tyle z mojej strony. Mam w tym doświadczenie, bo sam często przeprowadzam takie wywiady. Mam nadzieję, że pomogłem wielu z was, których właśnie takie pytania dręczą i chcieli by się dobrze sprzedać nowemu pracodawcy.
*Jaką szkołę wybrać, aby potem dostać pracę?
*Gdzie szukać pracy?
*Jaki zawód jest najbardziej opłacalny?
*Jakiego pracownika potrzeba na rynku pracy?
Ja wam odpowiem, ale w trochę niecodzienny sposób. Spróbujcie sobie w głębi duszy odpowiedzieć na takie pytanie: „Jak sprzedać siebie pracodawcy, aby otrzymać pracę?”. Podam wam teraz kilka porad, które na pewno pomogą wam w refleksji nad postawionym pytaniem. Po pierwsze już w czasach szkolnych powinniście brać udział w jak największej ilości konkursów, bo wiedza tam zdobyta nigdy nie pójdzie w zapomnienie, a może waszą ambitność ktoś zauważy. Po drugie wyrabiajcie w sobie dobre cechy, które ceni sobie każdy pracodawca na przykład: punktualność, sumienność w wykonywanej pracy, zaangażowanie. Kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę jest ubiór. Na rozmowę kwalifikacyjną trzeba być elegancko ubranym, czyli garnitur lub czarna sukienka/spódnica. Zresztą nie tylko na wywiad, ale w każdym dniu pracy trzeba wyglądać szykownie i nie wyzywając. To tyle z wyglądu zewnętrznego. Na rozmowę trzeba się porządnie przygotować. W naszych odpowiedziach nie można wyczuć nuty zdenerwowania, a tym bardziej niepewności. Jeżeli odpowiadam to z przekonaniem i z uśmiechem. Warto przynieść ze sobą teczkę z certyfikatami po ukończonych kursach oraz zaświadczenia np. o byciu wolontariuszem w danej organizacji. Jest to bardzo wysoko cenione na takich rozmowach. To by było tyle z mojej strony. Mam w tym doświadczenie, bo sam często przeprowadzam takie wywiady. Mam nadzieję, że pomogłem wielu z was, których właśnie takie pytania dręczą i chcieli by się dobrze sprzedać nowemu pracodawcy.
Sprzedaż działek.
Mam 45 lat i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że jestem doświadczonym biznesmenem, pomimo swojego młodego wieku. Już w wieku 15 lat miałem własny ogródek z kwiatami, które potem sprzedawałem na placu targowym. Gdy zdałem egzamin dojrzałości z całkiem dobrym wynikiem otrzymałem od mojego ojca (również biznesmena) trzy kantory. Jednak po kilku latach przybyło ich trochę w moim mieście, dlatego przestało się to opłacać. Postanowiłem zwinąć interes i rozglądnąć się za czymś bardziej dochodowym. Miałem pewien zasób pieniędzy dzięki, którym mogłem sobie pozwolić na poważne inwestycje. Porównałem zagraniczne rynki pracy z polskimi i jak się okazało znalazłem w ten sposób interes życia. Założyłem firmę deweloperską. Na początku byłem tam jedynym pracownikiem, teraz zatrudniam 6 osób. Kupiłem 2ha pola rolnego. Następnie przekształciłem je w działkę budowlaną. Trochę to trwało z powodu bardzo dużej biurokracji. Z zawody jestem geodetą, więc wszystko skrupulatnie wyliczyłem. Przez środek poprowadziłem drogę, a resztę podzieliłem na działki. Zamieściłem ogłoszenia w gazetach i portalach społecznościowych, że w centrum miasta są do nabycia działki. Sprzedaż poszła bardzo szybko (szybciej niż się spodziewałem). Ponieważ inwestycja mi się zwróciła, a ja dodatkowo powiększyłem swoje zaplecze finansowe, postanowiłem iść krok dalej i wypróbować jeszcze czegoś innego. Tym razem kupiłem działkę tylko 15 arową. Przekształciłem ją w działkę budowlaną i wybudowałem na niej domek jednorodzinny oraz posadziłem kilka drzew wokół. Klienci znaleźli się jeszcze szybciej niż poprzednio, a i cena wzrosła. W tamtym momencie poczułem się szczęśliwy i usatysfakcjonowany, że znalazłem tzw. „żyłkę złota”. Dziś mija już dziesięć lat od pierwszej sprzedaży działki.
Sprzedaż plonów rolnych.
Jestem mężczyzną w średnim wieku, który nigdy nie wiedział co chce robić w przyszłości. Zarówno mój ojciec jak i dziadek byli rolnikami. Odziedziczyłem po nich gospodarstwo i maszyny rolnicze. Jestem rolnikiem nie tylko dzięki mojej rodzinie, ale również z zamiłowania. Kocham owoce , warzywa, zwierzęta i całą przyrodę, która nas otacza. Kiedy szukałem pracy, każda oferta wydawała się nie dla mnie. Do pracy trzeba czuć zapał, a ja czułem go tylko do rolnictwa i mojego ogrodu. Pewnego dnia przyszła mi pewna myśl. Ja jestem z tych osób co najpierw robią, a potem myślą, więc już następnego dnia przed moją bramą wjazdową stał stragan z warzywami, owocami i rozpocząłem sprzedaż własnych produktów. W sumie byłem zadowolony z efektu końcowego oraz byłem dumny z siebie, że jako pierwszy w mojej wiosce wpadłem na ten pomysł. Sprzedawałem tylko i wyłącznie swoje plony, oczywiście bez żadnych sztucznych nawozów i oprysków. Miałem również wiejskie jajka, ser i mleko. Sprzedaż szła mi całkiem nieźle. Zarobek był średni, ale jak na to, że nie ruszałem się z własnego podwórka to byłem zadowolony. Z roku na rok pozyskiwałem coraz więcej klientów. Niestety po trzech latach sąsiad z drugiego końca wsi wpadł na ten sam pomysł zarobku. Oczywiście sprzedaż trochę spadła. Postanowiłem się nie poddawać i zainwestowałem pewną sumę pieniędzy w mój straganik. Zacząłem jeździć rano do zaprzyjaźnionego rolnika i kupowałem po cenach hurtowych produkty, których ja nie hodowałem. Inwestycja się opłaciła i znowu zacząłem przyciągać zainteresowanych klientów oraz co najważniejsze zadowolonych osób, ze zrobionych zakupów.
środa, 19 sierpnia 2015
Sprzedaż obrazów.
Dzisiaj młodzi ludzie rzadko kiedy wiedzą, co chcą robić w przyszłości. Problemem z wybraniem szkoły związane jest późniejsze znalezienie pracy. Nikt z nas nie wie jaki zawód będzie opłacalny za 10 lat. Ja od najmłodszych lat swojego życia uwielbiałem malować obrazki. W dzieciństwie brałem udział w wielu konkursach, w których moje prace zajmowały naprawdę wysokie miejsca. Gdy przyszedł czas, aby wybrać szkołę policealną miałem bardzo duży dylemat. Z jednej strony uwielbiałem matematykę, a z drugiej kochałem sztukę. Jednak wpływ środowiska na mnie zrobił swoje. Mimo swojej pasji i talentu wybrałem ekonomię (wydawała się ona bardziej przyszłościowa). Po dwóch latach studiów nie mogłem znaleźć nawet dorywczej pracy. Chciałem zarobić trochę pieniędzy i wtedy wpadł mi do głowy genialny pomysł. Stworzyłem swoją stronę internetową, na której wystawiłem swoje obrazy na sprzedaż. Już po kilku dniach znalazł się pierwszy klient. Obraz sprzedałem za całkiem przyzwoitą kwotę. Kolejne również znalazły szybko swoich właścicieli. Strona zyskiwała coraz większą popularność. Rozpoczęły się na niej nawet licytację. Zarobiłem na sprzedaży obrazów całkiem zadowalającą sumę pieniędzy. Dziś mija dziesięć miesięcy od założenia strony internetowej i nadal przynosi mi ona zyski. Od pewnego czasu jestem na stażu w pewnym bardzo popularnym angielskim banku. Jest duża szansa, że po zakończeniu zostanę przyjęty tam na stałe. Teraz z perspektywy czasu wiem, że dobrze wybrałem i nie żałuję swojej decyzji. To życiowe doświadczenie pokazało mi, że nie warto rezygnować ze swoich pasji, bo kiedyś nasze umiejętności mogą zostać wykorzystane.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Sprzedaż motocykli.
Mam 20 lat i jestem zapalonym motocyklistą. Pasją zostałem zarażony już w dzieciństwie. Zarówno mój tata, jak i dziadek kochają motocykle i najwyraźniej mam to po nich. Posiadam czerwoną Hondę CBR 125 oraz czarną Yamahę YZF 125. Moja dziewczyna jeździ ze mną na wszystkie zjazdy motocyklistów. Jestem jej za to bardzo wdzięczny, że nie gani, a pochwala moją pasję. Jedyna rzecz, której nie pochwalam w naszym środowisku to pętelka śmierci, ale jest to tylko szczegół, ponieważ niewiele osób się na nią decyduję. W prezencie od swojego dziadka dostałem SHL 175 rocznik 1966. Nie potrzebowałem kolejnego motoru, a więc postanowiłem go odrestaurować i sprzedać. Zorientowałem się w jakiej cenie są sprzedawane te motory z takiego rocznika oraz podliczyłem ile mniej więcej będzie mnie kosztować wymiana zepsutych lub zużytych już części. Po zrobieniu obliczeń wywnioskowałem, że mogę na tym nie źle zarobić, więc wziąłem się od razu do roboty. U zaprzyjaźnionego mechanika zamówiłem potrzebne mi części, a że jestem po technikum mechanicznym nie potrzebowałem pomocy w naprawie. Była to spora oszczędność. Po tygodniu oczekiwania dostałem przesyłkę, która zawierała wszystkie potrzebne mi rzeczy. Było w niej na przykład: świeca, teleskopy, przewody hamulcowe, zębatka i błotniki. Po dwóch tygodniach pracy przy motorze był on gotowy do jazdy. Został on oczywiście przeze mnie odmalowany i zrobiłem mu dokładne woskowanie. Dodałem ogłoszenie sprzedaży oraz zdjęcie na różnych portalach i już po paru godzinach otrzymałem bardzo ciekawe oferty z chęcią zakupu. Po paru dniach przyjechało paru chętnych potencjalnych klientów. Motor poszedł oczywiście w odpowiednie ręce, a ja zarobiłem na tej sprzedaży parę złotych. Od tej pory zacząłem skupować stare motocykle, remontowałem i sprzedawałem je ze sporym zyskiem. Z ogłoszenia w internecie poznałem człowieka, który jeździ po całej Europie i sprowadza motocykle do kraju. Nawiązaliśmy ze sobą znajomość i od tej pory zaczęliśmy współpracować ze sobą.
niedziela, 16 sierpnia 2015
Nowy samochód.
Z początkiem wakacji wraz z małżonką postanowiliśmy sprzedać nas stary samochód. Było to nasze pierwsze auto, do którego byłem bardzo przywiązany, lecz moja żona uparła się na zmianę. Wystawiliśmy ogłoszenie o sprzedaży w internecie. Samochód miał 10 lat, lecz był w bardzo dobrym stanie technicznym, po mimo to kwota, którą chciałem wziąć za samochód była niższa od szacowanej wartości przez moją żonę, która chciała się go pozbyć jak najszybciej. Po wystawieniu ogłoszenia o sprzedaży samochodu zainteresowanie było dosyć duże, 90 procent klientów pytało tylko o cenę i czy można jeszcze coś urwać z ceny. Niestety nie mogłem, ponieważ już cena była dosyć niska, inne telefony były tylko narzekaniem klientów. Gdy nareszcie zadzwonił jakiś kompetentny pan, który zdecydował się oglądnąć samochód, kiedy przyjechał okazało się że jest Romem, który obiecuje, że pieniądze przywiezie w poniedziałek ( a była sobota ), w zamian chciał mi pozostawić komplet dywanów. Niestety nie mogłem się na to zgodzić, nazajutrz rano Rom wrócił w fotelikiem dla dziecka i z 10 osobami jako rodzina, dalej próbując mnie przekonać do sprzedaży samochodu. Miałem dosyć sprzedaży internetowej więc usunąłem ogłoszenie i postanowiłem, że nie sprzedam mojego ulubionego samochodu. Moja żona była bardzo niezadowolona z takiego obrotu sprawy i dlatego musiałem jakoś wybrnąć z tej patowej sytuacji, postanowiłem bez wiedzy żony, zrobić jej niespodziankę i kupić jej mały samochodzik, aby jeździła nim do pracy. Mój dobry znajomy poinformował mnie, że jedną miejscowość dalej, starszy pan ma do sprzedania w bardzo dobrym stanie technicznym samochód marki Fiat 126 p. tak zwanego "malucha". Natychmiast pojechaliśmy z kolegą oglądnąć ten pojazd, na miejscu okazało się, że był w bardzo dobrym stanie, starszy pan miał go od nowości, z niedużym przebiegiem i miał jeszcze do tego komplet opon zimowych z felgami. Po krótkich negocjacjach doszliśmy do porozumienia, wypłaciłem mu uzgodnioną kwotę pieniędzy, spisaliśmy umowę kupna - sprzedaży, a następnie wróciliśmy do domu. Moja żona bardzo się ucieszyła z mojej niespodzianki, ponieważ od tej chwili była osobą niezależną i jeździła do pracy swoim samochodem.
wtorek, 11 sierpnia 2015
Wczasy.
Lato w pełni, wyjechałem z żoną i dwójką małych dzieci nad Polskie morze Bałtyckie do małej miejscowości Sarbinowo, położone niedaleko dużego miasta Kołobrzeg. Na ośmiodniowy wypoczynek pojechaliśmy własnym samochodem osobowym ze względu na małe dzieci, które niechciały podróżować pociągiem, Polskich linii kolejowych. W pierwszym dniu naszego pobytu pogoda była bardzo wietrzna i na plażę nie dało się pójść i dla tego postanowiliśmy pozwiedzać małą miejscowość pieszo. Na początku gdy dotarliśmy do centrum Sarbinowa moją żonę zaczepił sprzedawca pamiątek, który sprzedawał muszle, korale, kartki pocztowe, itp., oczywiście kupiliśmy sobie bardzo ładne muszelki i kartki, które później wysłaliśmy do najbliższych. Przechodząc dalej zauważyłem bardzo dużo sprzedających, a niewiele kupujących, bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się lokale gastronomiczne oferujące szeroką gamę potraw z różnych regionów kraju, a także z zagranicy. Po niedługim spacerze dzieciom znudziło się też chodzenie i chciały wrucić do domu, więc wróciliśmy i zaczęliśmy się rozpakowywać. Na zajutrz rano była piękna pogoda więc wybraliśmy się na niedaleko położoną plaże, po dotarciu na miejsce i rozłożeniu się na piasku, od razu zacząłem wykorzystywać każdą chwilę na odpoczynek, gdzieś tam w oddali doleciał do mnie głos wołającego młodego człowieka, który wołał, gotowana kukurydza, orzeszki w karmelu, popkorn, oraz kawa mrożona, gdy podszedł do nas bliżej okazało się że był to "plażowy sprzedawca", takich sprzedawców na plaży to było kilku, którzy oferowali swój towar przez cały dzień. Woda w morzu była bardzo ciepła więc dla dzieci była to frajda, no i dla nas też, wypoczywaliśmy tak jeszcze kilka dni, a czas nieubłaganie szybko płynął, w szóstym dniu naszego pobytu udaliśmy się do małej miejscowości Gąski, w której znajdowała się latarnia morska, widoki z tej latarni były piękne, i tu także było bardzo dużo sprzedających osób i lokali gastronomicznych. Urlop minął nam bardzo szybko i nadszedł czas powrotu do domu, przez cały okres wypoczynku nie spadła żadna kropla deszczu z nieba Po powrocie do domu jeszcze długo wspominaliśmy i oglądaliśmy zdjęcia z bardzo udanych wakacji nad Polskim morzem Bałtyckim..
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Sprzedawca międzynarodowy.
Jestem dorosłym mężczyzną z dwójką dzieci i wspaniałą żoną w domu. Pracuję na wysokim stanowisku jako "sprzedawca handlowiec", w poważnej firmie, która zajmuje się sprzedażą i dystrybucją wyrobów hutniczych na terenie całego kraju, a także wysyłamy towar poza granice naszego kraju, dlatego moja współmałżonka nie musi pracować. Odpowiada nam układ, że ja zarabiam pieniądze, a ona zajmuję się domem i opiekuję się naszymi dziećmi. Zwykle jestem bardzo zabiegany i nie interesuje się na przykład zakupami do domu, ponieważ robi je moja żona. Kiedy powiedziała mi, że ma ważną wizytę u lekarza i, że to ja muszę się zająć domem w tym dniu, zgodziłem się bez wahania. Pomyślałem, że przyda mi się spędzić trochę czasu z moimi cudownymi dzieciakami. Gdy nadszedł ów dzień wstałem rano dałem dzieciom śniadanie i wybrałem się na plac targowy po drobne zakupy (chciałem zrobić niespodziankę mojej żonie). Podszedłem do pierwszego stoiska jakie zobaczyłem i zacząłem wybierać warzywa i owoce. Przede mną była dość spora kolejka, dlatego pomyślałem, że skoro sprzedaż temu panu tak dobrze idzie, to produkty, które sprzedaje muszą być dobre i świeże. Po zrobieniu zakupów wróciłem do domu i zabrałem się za sprzątanie. Dzieci oczywiście mi pomogły. Kiedy zacząłem robić obiad zorientowałem się, że to wcale nie jest taka prosta sprawa, że nie zdążę na czas go podać moim maluchom. Zamówiłem pizzę. Po zjedzeniu dokończyłem moje gotowanie. Nakryłem do stołu, zapaliłem świecę i ze zniecierpliwieniem wyczekiwałem mojej żony. Gdy przyjechała dzieci były już w łóżkach, a my zjedliśmy romantyczną kolację. Była bardzo mile zaskoczona. Ja byłem wykończony, ale usatysfakcjonowany. Postanowiłem częściej pomagać mojej żonie w domu, od tamtej pory codziennie, gdy wracam z pracy robię przynajmniej zakupy.
Sprzedaż plonów rolnych.
Mieszkam z rodzicami w małej miejscowości Daleszyce położone 5 kilometrów od większego miasta Miechów w województwie Świętokszyskim, posiadamy 20 hektarowe gospodarstwo rolne, na którym uprawiamy i sprzedajemy płody rolne, na naszym gospodarstwie sadzimy i siejemy jarzyny i warzywa, następnie zebrane plony ojciec i mój starszy brat jadą na najbliższy plac targowy, aby je sprzedać, natomiast ja im tylko w wolnych chwilach pomagam, ponieważ uczęstrzam na studia zaoczne i niemam za dużo czasu. Z tą sprzedażą to bywa różnie raz się uda sprzedać towar od razu, a nieraz trzeba wozić go kilka razy. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, abym założył sobie konto na allegro i zaczął sprzedawać nasze produkty rolne przez internet wraz z dostawą do domu, z tą informacją podzieliłem się z moim bratem, który od razu mnie wyśmiał i kazał mi się wziąć do roboty, a nie zajmować się bzdurami. Ja jednak nie dałem za wygrane i pod pretekstem że się uczę założyłem sobie konto na allegro i dałem ogłoszenie sprzedaży produktów rolnych, wszystkie jarzyny i warzywa były zapakowane w worki po 5, 10, 15 i 25 kilogramów. Po kilku dniach dostałem pierwsze zamówienie na 25 kilogramów ziemniaków, 5 kilogramów marchwi i 5 kilogramów pietruszki, ucieszyłem się bardzo i nikomu nic nie mówiąc zapakowałem jarzyny do samochodu i po drodze do szkoły odwiozłem zamówienie na podany mi adres. Dużo zamówień dostawałem na uczelni, zbierałem duże zamówienia i rozwoziliśmy je na miejsca. Na początku moja sprzedaż nie była akceptowana przez mojego ojca i brata ponieważ, mówili że to się nie może udać i takich jak ja to już było wielu, lecz po około pół roku mojej działalności handlowej, kiedy opanowałem kilkanaście bloków mieszkalnych w mieście w którym studiuje, moja rodzina zaczęła się po mału przekonywać, że mój pomysł ma sens i zaczeli mi jeszcze pomagać, bo ja już nie dawałem sobie rady. Obecnie posiadamy dwa samochody do przewozu jarzyn i warzyw i zatrudniamy 4 pracowników do pomocy i rozwozimy nasze produkty po okolicznych miasteczkach przez cały prawie rok, mój ojciec już nie jeździ z towarem na plac targowy, aby je sprzedać. Sprzedaż internetową to był strzał w dziesiątkę. Dlatego moja rada jest taka, aby nikogo, który ma jakiś pomysł i chce go realizować nie podcinać mu skrzydeł już u zarodka, tylko mu trzeba pomóż i dodać mu otuchy w jego zamiarach.
niedziela, 26 lipca 2015
Giełdowa sprzedaż.
Na północny zachód od Poznania znajduje się nie duża miejscowość Aleksandrowice, którą zamieszkuje wraz żoną, która jest w piątym miesiącu ciąży. Lekarze po badaniach ultrasonograficznych stwierdzili, że żona Dorota jest w ciąży mnogiej, lekarze wykryli w łonie 3 tętna, czyli będę ojcem razy trzy, od tej chwili moje życie się bardzo zmieniło, w pierwszej kolejności musiałem sprzedać swój ulobiony sportowy samochód, ponieważ w pięć osób plus jeszcze wózki dla niemowlaków, to się w nim nie pomieścimy. W sobotę zacząłem przygotowywać samochód do sprzedaży, umyłem go i odkurzyłem, a także wywoskowałem i wyglądał prawie jak nowy. Na zajutrz rano wsiadłem do samochodu i pojechałem na giełdę samochodową do Poznania, po dotarciu na miejsce opłaciłem sobie wjazd na plac giełdowy i zająłem sobie miejsce do sprzedaży Kupujących osób było bardzo mało, więcej było osób oglądających i pomyślałem sobie, że ja tego samochodu to nigdy nie sprzedam, obok mnie stał też samochód, którego właściciel miał ten sam problem, potencjalni klienci tylko oglądali. Postanowiłem, że jeśli nie sprzedam tego pojazdu to już tu więcej nie przyjadę tylko wystawię ogłoszenie sprzedaży na stronie internetowej. Około godziny 11.30 podszedł do mnie młody chłopak wraz dziewczyną i bardzo uważnie oglądał mój samochód, zaglądał pod maskę, do bagażnika, odpalał silnik i widać było, że mu się samochód podobał. Moja kwota za pojazd była 13,500 zł., a on dawał równe 12,000 zł. Targowaliśmy się jeszcze około 15. minut, powiedziałem mu że za 13,000. złotych mogę mu sprzedać, ale za mniej to niestety nie. Doszliśmy do porozumienia, że jak niesprzedam samochodu, a on nie kupi żadnego, a będziemy opuszczać giełdę to mamy do siebie zadzwonić. Niestety do zakończenia giełdy już nie było żadnej zainteresowanej osoby kupnem mojego pojazdu. Przed zakończeniem giełdy wziąłem telefon i zadzwoniłem do chłopaka i zapytałem czy już kupił sobie samochód, odpowiedział mi, że nie i zapytał mnie, czy ja sprzedałem, odpowiedziałem mu również że nie i zaproponował, że za 12,500. złotych może go kupić tylko po jeździe próbnej, zgodziłem się od razu, umówiliśmy się przed bramą giełdy i tam będzie na mnie czekał. Po jeździe próbnej jeszcze bardziej spodobał mu się mój samochód, po kilku chwilach podjechaliśmy na stacje benzynową, aby podpisać umowę kupna-sprzedaży. Po podpisaniu umowy chłopak zaproponował mi, że mnie podwiezie do Aleksandrowic bo jedzie w tamtym kierunku, podziękowałem mu za tą przysługę i powiedziałem, że będzie z tego zakupu bardzo zadowolony.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)